Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: obs

środa, 27 lipca 2011

Uwielbiam czytać o kolejowych perypetiach rodaków. Najpierw była zimowa ta zadyma, co to ludzie w Zakopanem nie zmieścili się do pociągu, i aż wszyscy chcieli za to ministra odwoływać, jakby to on osobiście określał długość i ilość składów. Teraz, w okresie letnim, ludzie się zdaje się zmieścili, a przynajmniej wsiedli i było im aż tak źle z tego powodu, że aż się postanowili zbuntować

Właściwie już nawet nie mam siły się oburzać na ludzką bezmyślność. Dostrzeżenie prostej zależności pomiędzy liczbą wsiadających do pociągu, a warunkami jazdy w tym pociągu, jest jak widać zbyt skomplikowane dla ludzi XXI wieku (być może to efekt skasowania matury z matematyki? w takim razie jest nadzieja na przyszłość..) Powszechne nawoływanie „dlaczego PKP (którakolwiek) nie kontroluje liczby sprzedanych biletów”, w razie spełnienia powodowałoby oczywiście święte oburzenie „jak ja mam dojechać skoro od miesiąca nie ma żadnych wolnych biletów a przecież mam wykupione!!!” (nie wspominając o problemie biletów na część trasy oraz możliwości jazdy z przesiadkami etc). Informacja, że obecnie również istnieją pociągi oferujące rezerwowane miejsca, jak widać jest zbyt trudna do uświadomienia albo też nie dość atrakcyjna, bo cena rezerwowanego miejsca jest oczywiście wyższa. Palmę pierwszeństwa w bezmyślności należy zaś przyznać „matkom z małymi dziećmi”, które jadąc w taką trasę nie zadbają o zapewnienie swoim dzieciom odpowiedniego standardu podróży. 

Drwię sobie okrutnie z tych oburzonych, bo wspominam (prawie z nostalgią) swoje niegdysiejsze kolejowe podróże wakacyjne, niejeden raz przestane na korytarzu. W PRL i wczesnej RP kolej działała chyba sprawniej niż dzisiaj, niemniej na obleganych trasach, w obleganych terminach zawsze były ciężkie walki o zajęcie miejsca w pociągu, oraz przeciskanie się korytarzem przez siedzących, stojących i bagaże w drodze do wyjścia lub toalety (wydaje mi się jednak, że o tyle mieliśmy więcej rozumu i poczucia wspólnego dobra, że ubikacje pozostawiało się niezajęte). Niezapomniany był powrót z II Wielkiego OBS-u, kiedy z braku miejsca na korytarzach, rozmieściliśmy się w łączniku między wagonami (trochę głośno było, fakt) i w ramach pomysłów racjonalizatorskich ułożyliśmy sobie tam siedzisko z namiotu Gwiżdża. Trasa z Krosna na Śląsk okazała się być na tyle długa, że stykające się części wagonów przetarły na wylot pokrowiec namiotu...