Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: boks

niedziela, 29 stycznia 2012

Kiedy oglądałem dzisiaj końcowe gemy finału Australian Open, przed wszystkim w oczy rzucało mi się, jak niesamowicie Nadal i Djokovic byli zmęczeni: Nadal chwiał się na nogach, Djokovic ledwo dobiegał, obaj raczej mieli nadzieję, że dobrze uderzą, niż dobrze uderzali (w szóstej godzinie gry to nie dziwiło). Przypomniało mi to czytane niegdyś opowieści o legendarnych pojedynkach bokserskich (nie pamiętam czyja to była książka, niestety).

Więc najpierw walka Sama McVey z Joe Jeannette w Paryżu w 1909 roku. McVey miał - jak się to mówi - miażdżącą przewagę, powalał przeciwnika na deski raz za razem, w sumie w całym pojedynku aż dwadzieścia siedem (27) razy. Ale walka była przewidziana na 50 rund, a Jeannette był niesamowicie wytrzymały, podnosił się po knockdownach i konsekwentnie uderzał rywala w korpus (na osłabienie) i po oczach. Po 40 rundach McVey zaczął tracić siły, w 42 rundzie sam znalazł się na deskach 7 razy; po 49 rundzie... przestał widzieć na spuchnięte oczy i musiał poddać walkę (choć reporter zanotował, że i tak było to o włos od nokautu).

Ale 49 rund (ponad 3 godziny walki) to żaden rekord w historii zawodowego boksu. Ten należy - już pewnie po wsze czasy - do pojedynku o tytuł mistrzowski, jaki stoczyli w 1893 roku Andy Bowen i Jack Burke. Po ponad siedmiu godzinach i 110 rundach, żaden z nich nie był w stanie dalej walczyć i walkę uznano za nierozstrzygniętą...

Pojedynek Nadala z Djokoviciem zakończył się ostatecznie rozstrzygnięciem na korzyść Serba, ale wszyscy zgodnie mówili, że w tym finale żaden nie zasłużył na przegraną. Tak jak ani Bowen, ani Burke. 

Tagi: boks tenis
19:05, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (5) »