Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Herbert

czwartek, 14 kwietnia 2011

Czytam dzisiaj w Internecie tekst o tym, jak to Katarzyna Herbert wyraża swoją dezaprobatę dla instrumentalnego używania wyrywków z twórczości Zbigniewa Herberta do bieżącej młócki politycznej. Na końcu tekstu - na wypadek gdyby ktoś nie wiedział o jaki tekst Herberta chodzi w ostatniej zadymie - redakcja na wszelki wypadek dołącza cały tekst Przesłania Pana Cogito. Rzucam okiem i czuję, jak oblewa mnie zimny pot, bo niektóre słowa odbiegają wyglądem od innych.

Zmorą tekstów portalowych jest wrzucanie reklam nie tylko z wszystkich stron i między akapitami, ale także stosowanie dziwnego mechanizmu "skojarzeniowego", polegającego na powiązaniu słowa występującego w tekście z jakimś tagiem promocyjnym czy linkiem reklamowym. Chcę wierzyć, że za powiązaniem w zwrocie "po złote runo nicości" słowa "złote" z reklamą firmy jubilerskiej czy też oferującej inwestycje w złoto (nie wiem dokładnie, nie kliknąłem oczywiście), stoi bezmyślny, bezduszny automat, a nie jakikolwiek człowiek - bo za skutki używania takiego automatu należy się jedynie wstydzić z powodu braku nadzoru, a nie z powodu zaniku elementarnego poczucia estetyki.

Czy na portalu naprawdę nie mają świadomości, że tego rodzaju reklama, jeżeli w ogóle zostanie dostrzeżona, to budzi odrazę i przez to jest przeciwskuteczna?

18:31, bartoszcze , Eko
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 kwietnia 2010

Żyjemy nadal w poczuciu straty, opadającym nas zewsząd, wśród zniczy, kwiatów i spływających kondolencji. Świat tymczasem żyje dalej.

W katastrofie kolejowej we Włoszech zginęło 7 osób, inne uratowały się cudem.
W kopalni w Zabrzu zasypało górników, 1 zginął.
Spadł samolot w Meksyku, zginęło 5 osób
W Tybecie miało miejsce silne trzęsienie ziemi, zginęło co najmniej 300 osób.

Wszystkie te informacje, przechodzą koło nas jakby nigdy nic, choć nie są ani trochę mniej tragiczne niż gdyby zdarzyły się o tydzień wcześniej. Herbert postawił kiedyś za temat do rozmyślania arytmetykę współczucia, ale proste przeliczanie liczb i odległości nie wystarczy, nawet i wyższa matematyka by nie pomogła. Chyba że uwzględniłaby w liczbach tę względną osobistość relacji między współczującym a opłakiwanym. Egocentryczną, bo osobistą.