Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: usłyszane

poniedziałek, 06 kwietnia 2015

To było... jakoś w zeszłym miesiącu, w paskudny poranek, wyjechaliśmy z opóźnieniem, chyba musiałem jakiś niesympatyczny śnieżek czy szronek zgarnąć z szyby. Zostawiłem Juniora pod szkołą, pojechałem w swoją stronę, sięgnąłem do przycisku włączającego radioodbiornik w samochodzie. "Piątek", pomyślałem, "ciekawe co dziś wymyśli Wojtek Mann" (jakoś tak redaktorów Trójki traktowało się jak znajomych czy członków rodziny prawie, mówiąc im na odległość per Niedźwiedź czy Kuba, a w sumie mieliśmy tam tylko jedną koleżankę kuzynki). Włączyłem.

Postawiło mnie na równe nogi (użyjmy tym razem tej metafory). Nie trafiłem na początek utworu, tylko bliżej końca, ale jechałem z jednym wielkim zachwytem na buzi. Przy najbliższych światłach pospieszenie wystukałem hurraoptymistyczny status na fejsa o cudownych dęciakach, dzień już był "zrobiony" ("go ahead, make my day"). Po przyjeździe do pracy natychmiast sprawdzałem, czy już podano dzisiejszą plejlistę... w końcu pojawiło się, znalazłem wykonawcę i przez najbliższe dwie godziny puszczałem jeden koncert za drugim.

Ladies and gentlemen, presenting Preservation Hall Jazz Band - That's it! W sam raz na końcówkę Świąt.

czwartek, 15 stycznia 2015

Dziś ogłoszono z dawna wyczekiwane nominacje oscarowe, nastąpił spodziewany szał radości, bo oto teoretycznie będziemy (jako naród) mieć pięć szans na nagrodę Akademii. Dwie nominacje są dla filmów dokumentalnych (o których - mówię szczerze - nawet nie słyszałem i nie mam o nich zielonego pojęcia), dwie (tylko? aż?) dla "Idy" Pawła Pawlikowskiego (kandydowała w większej ilości kategorii, rozpalone głowy najchętniej przyznałyby jej Oscary we wszystkich kategoriach, łącznie z najlepszymi efektami specjalnymi), jedna za kostiumy w filmie "Czarownica".

Samego filmu, przyznaję, wciąż nie widziałem, więc żadnego zdania nie mam, życzę mu dobrze w obu kategoriach (niewątpliwie jest w tym kropla dumy narodowej), choć z tego co słyszę to rywalizacja będzie jak równy z równym (dlatego boję się każdego rozstrzygnięcia - w jednym przypadku duma narodowa zaleje wszystko aż po pas, w drugim może się wylać szowinizm pod adresem złych ruskich). Piszę zaś głównie z powodu niesmaku, w jaki wprawił mnie dziś dziennikarz radiowy, z Trójki bodaj (ale brzęczały mi dziś w uszach różne rozgłośnie i nie dam głowy czy na pewno). Otóż niesiony radością, był łaskaw stwierdzić że Pawlikowski będzie mieć dwie szanse na odebranie nagrody.

I powróciło to uczucie o którym pisałem dwa miesiące temu, uczucie nieadekwatności. Otóż Pawlikowski jako reżyser miał niewielki wpływ na to jak operator zrealizował zdjęcia, i - jeśli nie zajdą nieoczekiwane okoliczności - nie będzie odbierał za nie nagrody. Nominowanymi za zdjęcia są bowiem Łukasz Żal i Ryszard Lenczewski, i to na nich, a nie na reżyserze czy kimkolwiek innym, skupiona będzie uwaga (jak wcześniej na Januszu Kamińskim). Na szczęście sam Pawlikowski ma zdrowe podejście do tej kwestii, gdyż w świeżym wywiadzie stwierdził:
"Mówimy: film Pawlikowskiego, ale to przecież zasługa całej ekipy, od producentów po osoby wózkarzy."

niedziela, 24 sierpnia 2014

Praha. Idziemy Złotą Uliczką wśród wielojęzycznego tłumu. Zaglądamy do wnętrza poszczególnych domeczków, przyglądamy się uważnie ich zainscenizowanym wnętrzom.

Wchodzimy do domku, w którym mieszkała lub miała mieszkać znana czeska wróżka Matylda Prusova. Czeska tabliczka z podpowiedziami mówi "jasnovidka", angielska używa dla odmiany słowa "psychic", oznaczającego osobę o zdolnościach parapsychicznych.

Wśród przewijających się za naszymi plecami turystów słyszymy głosy rodaków. Oglądają komentując, docierają do tabliczek informacyjnych. Słyszymy dialog:
- O, tu mieszkała jasnowidzka!
- I fizyczka... 

PS Przy okazji (związek z notką luźny ale jest) pozwolę sobie polecić Facebookową stronę Czeskie słowa, które mogą Cię zmylić.