Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: NBA

środa, 27 kwietnia 2011

Wałkuje się ten temat wszędzie i wkoło i od każdej strony, że aż obrzydzenia można dostać, ale przy okazji przelatują człowiekowi rozmaite myśli, które chce się złapać i w snopek powiązać.

Kilka miesięcy temu Real przegrał z Barceloną 0:5. W zeszłym tygodniu wygrał 1:0. Przypomniał mi się podobny "dwumecz" sprzed ponad pół wieku. Dawid przegrał wtedy z Goliatem pięcioma golami (3:8), żeby parę tygodni później w znacznie ważniejszym momencie wygrać jednym (3:2). Messi jak Puskas, Mourinho jak Herberger?

Jak mantra w wypowiedziach o ostatnich meczach powraca wątek "czy to wypada tak zmienić styl, żeby pokonać przeciwnika". Staje mi przed oczami kultowa filmowa walka czasów mojej młodości, kiedy Bruce Lee w trakcie walki zmienia styl, żeby pokonać Chucka Norrisa. On mógł? No mógł. I nie on jeden, tylko inne przykłady gdzieś się chowają przytłoczone ta walką.

I czy wypada tak dostosowywać taktykę, żeby skupić się na przeszkadzaniu przeciwnikowi? Kiedy w roku 1990 zaczynało się u nas hej-tu-en-bi-ej, zostałem z powodów bliżej niezrozumiałych dzisiaj kibicem Detroit Pistons. Raczej chodziło mi o finezję Isiaha Thomasa, ale nie mogę zapominać, że kluczem do sukcesu były The Jordan Rules. Te ostatnie nie działały zresztą bardzo długo.

Kolejna runda maratonu GD już dzisiaj. Spodziewam się tego, co ostatnio, a może..?

poniedziałek, 29 listopada 2010

Jeden z najbliższych meczów został uznany za mecz podwyższonego ryzyka.
W związku z tym, na meczu pojawią się dodatkowe oddziały policji, które będą pilnowały porządku i bezpieczeństwa. Jeśli ktoś będzie się niedpowiednio zachowywał (bluzgał, albo rzucał czymś), zostanie natychmiast wyprowadzony przez ochroniarzy i policję. Nawet anty- transparenty i koszulki będą zabronione.
To mecz polskiej Ekstraklasy? Nie, to mecz hamerykańskiej zawodowej NBA. Szczegóły i zacytowane (dla niepoznaki bez cudzysłowu i z małymi przycinkami) zdania na Supergigancie.

wtorek, 01 czerwca 2010

W finale NBA w tym roku nie zobaczymy Marcina Gortata (narodowy szloch), za to będzie powtórka sprzed dwóch lat. I ze złotych lat 80-tych, kiedy emocje rozpalała walka Boston Celtics pod wodzą Larry'ego Birda z Los Angeles Lakers z Magicem Johnsonem i resztą specjalistów od showtime (rywalizację tych drużyn w latach 60-tych pamiętają już tylko nieliczni, ja to znam tylko z.. opowiadań powiedzmy).

Na własne oczy, choćby i na ekranie TV, też tej rywalizacji nie oglądaliśmy. Ale za to parę lat później mieliśmy swobodny dostęp do fantastycznej (jak na swoje czasy, a jeśli idzie o grywalność, to i dzisiaj, jeśli komputer wytrzyma taki archaiczny software) gry "Lakers vs Celtics". Zabawy składem, indywidualne zagrania (Isiah Thomas zawsze pod koszem robił arcyelegancki rzut o tablicę), widoczny efekt utraty sił w miarę upływu czasu.. Mnie zawsze bawiło wystawianie drużyny skompletowanej wg klucza rasowego - o ile pamiętam, to m.in. w Celtics i Suns dawało się wystawić białą piątkę, i nawet jakoś grającą. A to wszystko w okrutnie pikselowej grafice z lat 80-tych, zresztą zobaczcie sami.

Nie wiem, kto wygra tegoroczny finał, i właściwie to nawet mnie to nie rusza. Ale zawsze mogę spróbować zagrać, może Win98 uciągnie. Gierka mieści się na jednej dyskietce (dla młodziaków: na jednej dyskietce, nie na jednym pendrajwie).