Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: PNA 2012

poniedziałek, 13 lutego 2012

Fascynujący był finał Pucharu Narodów Afryki. Stanęły w nim naprzeciw siebie gwiazdy Wybrzeża Kości Słoniowej, silne, masywne, z wielkich klubów, o wielomilionowych kontraktach, i mikrusowate, chude, o dziecinnych twarzach, chłopaki z Zambii. Słowem: Goliat kontra Dawid. 

I na boisku było, jak w Biblii: potężny, opancerzony Goliat poruszał się po boisku, jakby sam jego rozmiar i ciężar miał ten pojedynek rozstrzygnąć (w końcu najlepszym zawodnikiem WKS w całym turnieju był cichy i znacznie mniej znany bramkarz). A Dawid hasał po boisku, cieszył się grą, pokazywał fajerwerki (najładniejsza akcja Drogby z Toure wyglądała jak zerżnięta od Zambijczyków), pokazywał mnóstwo serca. I nawet jeśli mecz rozstrzygnął się dopiero w karnych, to Dawid wygrał go zasłużenie.  

Mam serdeczną nadzieję, że za pięć miesięcy będę mógł taką pochwałę wygłosić ponownie. I nie chodzi tu o przypływ kibicowskiej wiary w drużynę narodową, tylko o nadzieję, że Pani Fortuna zabawi się z Goliatami europejskiego futbolu (nawet jeśli hiszpański Goliat jest wielki tylko wynikami, reputacją i kontraktami, a nie posturą), sprawiając nam jakąś niespodziankę w postaci błyskotliwego czarnego konia. Może być słowiański.

niedziela, 05 lutego 2012

Oglądam ćwierćfinały Pucharu Narodów Afryki. Wczoraj w meczu Gwinei Równikowej przez blisko kwadrans realizator zmuszony był pokazywać obrazki z trybun i reklamy (za to w tym czasie Drogba najpierw zmarnował karnego, a potem strzelił otwierającego gola). Dziś obraz w meczu Tunezja-Ghana zniknął tylko na parę minut, bez szkody dla widowiska zresztą.

Odruchowo cisną się jakieś słówka o Trzecim Świecie. I faktycznie, wg dzisiejszej informacji na pasku informacyjnym, problemy były spowodowane jakąś awarią zasilania. Ale wczoraj - jak przyznali komentatorzy - problem leżał w intensywnej śnieżycy. Nad dobrą, cywilizowaną Europą. Nad starym, dumnym Albionem.

I może afrykański komentator nie powiedziałby "uratował przed straconą utratą bramki"...

środa, 25 stycznia 2012

Podglądam dziś mecze Pucharu Narodów Afryki. Najpierw Libia nie utrzymała, niestety, prowadzenia w meczu z Zambią, teraz Senegal próbuje zgnieść gospodarzy z Zangaro. Mecze rozgrywane są z opóźnieniem, z powodu - a jakże - tropikalnej burzy. Padać przestało, ale...

Legendarnego meczu Polska-Niemcy z 1974 na Waldstadionie z przyczyn biologicznych nie oglądałem (nie szukałem powtórek i tubek), znam go jedynie z migawek i opowieści, jak to Grzegorzowi L. piłka zatrzymała się po strzale na linii bramkowej, bo nie dała rady pokonać kałuży. Na boisku w Bata widać sceny identyczne: piłka zatrzymująca się w trakcie pięciometrowego podania po ziemi, woda chlupocząca pod nogami (nie we wszystkich miejscach na boisku, tylko w takich pułapkach). Widok zawodnika ociekającego wodą z twarzy po podniesieniu się z murawy: bezcenny.

Każdy ma taki Frankfurt, na jaki sobie może pozwolić.

21:54, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »