Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: futbol

niedziela, 22 stycznia 2017

To nic nowego co do zasady, ta "wojna" na wymyślone napisy trwa od dawna. Ale dziś na widok napisu, którego dotąd nie widziałem, parsknąłem śmiechem i postanowiłem sobie go zanotować pro memoriam. Może kiedyś znajdę stronę/serwis, gdzie te cuda archiwizuje się w pełnym wyborze, a na razie - tak myślę - początek małego prywatnego archiwum. Wszelkie prawa do zdjęć i napisów oczywiście zastrzeżone dla twórców (na FB znalazłem).

Łódź graffiti ŁKŚ myśli że

niedziela, 10 lipca 2016

Pojęciem znanym każdemu sportowcowi i kibicowi jest aut, przekroczenie linii ograniczającej przestrzeń zawodów. Bywa on definiowany przeróżnie - w futbolu wystarczy samo opuszczenie przez piłkę całym obwodem przestrzeni (niewidzialnego prostopadłościanu) wyznaczonej przez linie ograniczające boisko, w tenisie czy siatkówce piłka musi dotknąć ziemi (lub innego obiektu, nie wchodźmy w niuanse), podczas gdy zawodnik ją może śmiało poza tymi liniami odbijać. W koszykówce aut jest także wtedy, kiedy dotknie jej zawodnik będący poza boiskiem, przy czym wg przepisów "europejskich" w każdym przypadku, a wg przepisów "amerykańskich" tylko jeżeli zawodnik dotknął wcześniej podłogi lub dowolnego przedmiotu (np. ławki) poza boiskiem, dlatego w NBA czasem można zobaczyć efektowne próby ratowania piłki wychodzącej na aut poprzez wielki skok, zgarnięcie piłki i jej odrzucenie na boisko zanim zawodnik wyląduje.

W F1 (i innych wyścigach samochodowych) piłki oczywiście nie ma, co nie oznacza, że kwestie związane z "autem" (no pun intended) nie istnieją. Każdy kierowca świetnie zna pojęcie track limits, czyli białych linii wyznaczających granice toru (krawężniki znajdują się już za nimi), oraz zapisany w regulaminach zakaz jazdy poza torem (co oznacza, że jakaś część samochodu musi pozostawać co najmniej na tej białej linii). Wydaje się z pozoru dziwne, że ktoś mógłby próbować jeździć poza asfaltem (ach, te czasy kiedy poza torem były trawniki, żwir lub zgoła bariery), ale przy współczesnych standardach bezpieczeństwa przestrzeń poza torem jest w wielu miejscach wybetonowana (kąśliwie mówi się o lotniskach), przez co wyjazd poza tor może nie tylko nie oznaczać straty (prędkości ani czasu), ale zysk. W przepisach zaś zakazane jest uzyskiwanie przewagi w wyniku wyjeżdżania poza tor. W wyścigu może to oznaczać karę, w kwalifikacjach zaś - skasowanie czasu okrążenia, podczas którego kierowca wyjechał poza tor (i zyskał przewagę).

I właśnie takie kasowanie czasów okrążeń dostarczyło nam niezapomnianego widoku na Silverstone. Jenson Button z powodu awarii tylnego skrzydła nie wyjechał ponownie w Q1, w ostatnich sekundach rywale zepchnęli go na siedemnaste miejsce (pierwsze odpadające). Wysiadł z auta, rozebrał się, poszedł do strefy dla mediów - po czym nagle wrócił z niej biegiem, kiedy mu powiedziano, że prawdopodobnie czas jednego z bezpośrednich rywali (Kevina Magnussena) zostanie skasowany. Włożył z powrotem kombinezon w szampańskich barwach, wsiadł do bolidu, zapiął pasy i czekał, kamera przeskakiwała z jego mclarena na renault Magnussena - by w końcu okazało się, że sędziowie nie dopatrzyli się przekroczenia, bo fragment koła Magnussena pozostał na białej linii (kibice piłkarscy powiedzieliby: koło nie przekroczyło całym obwodem...).

Jenson Button raczej nie miał nic przeciwko przebieżce, bywa też triathlonistą.

sobota, 11 czerwca 2016

Rozpoczęło się piłkarskie Euro, teoretycznie święto dla fana. Teoretycznie fan powinien starać się wchłonąć ile wlezie i zrobić wszystko, żeby mogło wleźć jak najwięcej. 

Oczywiście, mało kto może sobie pojechać do Francji (nie wspominając, że tam też nie byłby w stanie przeskakiwać ze stadionu na stadion), chłonąć można dzięki dobrodziejstwu telewizji. W tym roku mistrzostwa Europy to aż 51 spotkań, ale tylko 24 z nich można obejrzeć w telewizji otwartej, na pozostałe 27 trzeba wykupić pakiet specjalny za 75 czy 80 złotych. Wychodzi niespełna trzy złote za mecz. Dużo? Nieszczególnie.

Pojawia się jednak pytanie: czy warto. Patrzę w specjalną rozpiskę znalezioną w gazecie i wychodzi mi, że pakiet obejmuje tak naprawdę trzy mecze 1/8 finału i 24 fazy grupowej, których wartość jest w istocie porównywalna z meczami eliminacyjnymi, hitów się wśród nich zbyt wielu nie uświadczy. 

80 złotych za 40 godzin oglądania piłki. Jeśli nie zapłacę, będę miał 40 godzin na inne zajęcia.

środa, 12 czerwca 2013

Nie da się ukryć, znów mnie Escefau namówił tej wiosny na zabawę Wygraj Ligę. Tych kilkanaście ligowych kolejek przeminęło jak jeden dzień (cóż, nieraz nawet nie zdążyłem się połapać, kiedy się jedna kolejka kończy, a druga zaczyna), i już nadeszło lato, wakacje i koniec sezonu (wakacje i lato jednak jeszcze za chwilę).

Podsumowując rundę wiosenną - w klasyfikacji kibiców wybranego klubu zająłem miejsce na początku drugiej połowy. W klasyfikacji kibiców w województwie - tuż przed końcem pierwszej połowy, w klasyfikacji ogólnopolskiej właściwie tak samo, ułameczek wyżej. Tylko w lidze blogerów nie utrzymałem formy, nie utrzymałem się w połowie stawki i za karę nie będę pisać peanów pochwalnych na cześć zwycięzcy.

W końcu Ulesław robi to lepiej :-)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

No to pogralim.

Tak się zasadzałem na ojczulka escefaua (superchytry plan na niego wymyśliłem, a co), a tu taki jeden niepozorny nam wyskoczył jak zza krzaka. Pokombinował, pokombinował, chłopów jak jawory na boisko wystawił. (Czy mieli jaja jak jaworowe orzeszki, suponować nie będę, lepiej będzie rzec, że ich skrzydełka poniosły tej jesieni, wszak jawor to klonu gatunek; wystarczyło, że Jaworowy trener jaja miał jak ze stali, wystawił rozmaitych ze szkółki swej leśnej, Wszołków i Traorów jednych, dołożył do tego starych serbskich krzyżowców; może-ć to nos w sumie był, nie jaja, no nie znam chłopa osobiście, by o jego anatomii rozprawiać, umiał ci on jednak i do lewicy przerzucać).

jawor klon owoce orzeszki skrzydełka Wikipedia

A i gierki psychologiczne u niego, jak u jakiegoś Czesława Murinio. Ponaśmiewał się z niedysponowanych, ponaśmiewał, to aż z młodziaka Koseckiego zrezygnowałem (co dychawiczny był akurat nieco), na zatracenie go puściłem. Wiedział ci on, że w młodziaku jego zguba, bo punktów by mi stado przyniósł, a ja mu się podpuścić dałem. 

Ot, zimę muszę przeczekać, siekierę ostrząc, wiosną - jak mi Bóg miły - zetnę, choćby się łbami tatarskimi obstawił. Ale czujny być muszę, bo ta sprytna bestia mi gotowa siekierę schować albo wyszczerbić. Yavoro go zwą, czuj duch!

niedziela, 11 listopada 2012

Przez ostatnie dwa tygodnie na moim blogu sportowym w serwisie śląsk.sport.pl pisałem tylko o dwóch sportach,* o każdym po dwa razy, na przemian:
- o tenisie (w wydaniu kobiecym),
- o futbolu (w kolorze złotym),
- o tenisie (w wydaniu męskim),
- o futbolu (chciałoby się napisać w kolorze zielonym, ale akurat amerykańska waluta się tam nie przewija). 

*oczywiście nie licząc Formuły 1, o której piszę równolegle na obu blogach, tutaj poza kategorią "Sport"

Tagi: futbol tenis
23:37, bartoszcze , Sport
Link Komentarze (5) »
sobota, 15 września 2012

Docelowo może będę robił podsumowania tygodniowe, dziś wieczór... właściwie już też - bo od poprzedniej soboty na blogu sportowym w serwisie śląsk.sport.pl napisałem o:
- kolarzach w Hiszpanii,
- krezusach w Chorzowie,
- rekordach w tenisie
- widokach w Mediolanie

21:43, bartoszcze , Sport
Link
piątek, 07 września 2012

Na blogu sportowym w serwisie śląsk.sport.pl piszę w takim tempie, że wrzucanie na bieżąco zajawek do notek zaburzyłoby tradycyjny porządek na tym blogu, zakładający w miarę możliwości regularny płodozmian i unikanie powtarzania kategorii. Dlatego teraz zajawka zbiorcza do trzech nowych notek:
- z Londynu o powrotach sportowców w sporcie paraolimpijskim,
- ze Szkocji o tym, jak śnić na granatowo, 
- i o tym, jak najlepiej jechać do Francji na Euro.  

Komentarze wyłącznie pod właściwymi notkami.

piątek, 31 sierpnia 2012

Krótka wyrywkowa refleksja po pucharowym czwartku na blogu sportowym w śląsk.sport.pl

08:27, bartoszcze , Sport
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 sierpnia 2012

Okazjonalne rozważania o zarobkach w futbolu na blogu sportowym na śląsk.sport.pl 
Komentarze tylko tam. 

12:51, bartoszcze , Sport
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10