Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Sejm

środa, 06 czerwca 2018

Przeglądałem dziś (online) zawartość Dziennika Ustaw. Nie powiem, działo się, dużo do czytania (i do liczenia), ale przede wszystkim sprawdzałem, czy nie przegapiłem ogłoszenia istotnej nowelizacji kodeksu cywilnego, istotnej z powodu poważnych zmian dotyczących przedawnienia roszczeń. Przeglądałem tak sobie i przeglądałem, aż się zadumałem...

Kodeks cywilny to w gruncie rzeczy mocno już sędziwy dokument w naszym prawie, może jeszcze nie osiągnął wieku emerytalnego, ale już dobrze po pięćdziesiątce. Ile razy przez ten czas był nowelizowany, to pytanie do fanów statystyk (być może do adiunktów w katedrach prawa cywilnego), sądzę że co najmniej dziesiątki razy. Można zatem pomyśleć sobie, że przydałoby się, aby ktoś nad tym zapanował (nie licząc wydawców komercyjnych) i zebrał oficjalnie te wszystkie zmiany w jedną całość, temu właśnie służy instytucja tekstu jednolitego aktu prawnego. I - nie da się ukryć - ostatnio nawet jest to instytucja prężnie używana, teksty jednolite są liczne (aczkolwiek zdarza się, że czasem w opublikowanym obwieszczeniu ustalającym tekst jednolity, tekst ustawy jest krótszy niż wykaz nieuwzględnionych w tekście jednolitym przepisów ustaw nowelizujących). 

W Dzienniku Ustaw Marszałek Sejmu ogłosił właśnie kilka dni temu jednolity tekst kodeksu cywilnego, obwieszczenie Marszałka ma datę 10 maja. Jeśli czytaliście uważnie, to zapewne właśnie zadajecie sobie to samo pytanie co ja: czy ten tekst uwzględnia... I zapewne w tyle głowy przemyka myśl "...bo jeżeli nie uwzględnia, to po co tekst jednolity, który nie uwzględnia zmiany graniczącej z rewolucją..." Może będziecie próbowali racjonalizować, że tych zmian już naprawdę tak dużo, że nie można było czekać. I wtedy wyskakuje złośliwy chochlik Faktnik, który podpowiada, że tekst jednolity kodeksu cywilnego został już ogłoszony w styczniu 2014 roku. A potem w roku 2016. A potem w roku 2017...

Słusznie podejrzewacie: tekst jednolity ustalony obwieszczeniem z 10 maja 2018 roku nie zawiera ustawy uchwalonej przez Sejm (i przekazanej do Senatu) 13 kwietnia 2018 roku. W sumie nadal nieogłoszonej, choć prezydent podpisał ją dziewięć dni temu (na dzień przed publikacją tekstu jednolitego).

Dobra... robota, Kancelario Sejmu.

Tagi: Sejm
18:17, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 stycznia 2018

Przy okazji znanej zadymy wokół ustawy antyantyaborcyjnej oprócz sztandarowego tematu "jak mogliście nie przyjść/nie zagłosować/wyjąć karty!", pojawił się również nieco mniej akcentowany wątek "to skandal że taki temat, taka ustawa zgłoszona przez obywateli, a was posłów nie ma na sali obrad!". Ten ostatni wątek zaciekawił mnie w weekend na tyle, że aż postanowiłem sprawdzić pewne rzeczy.

Przypomnijmy na początek, że rzecz się miała w dniu 10 stycznia bieżącego roku, podczas 55 posiedzenia Sejmu VIII kadencji. Na stronie Sejmu dostępny jest pełen zapis obrad na sali plenarnej, trwających od godziny 09.05 do godziny 00.25, zastrzegam, że nie oglądałem całości, kto ciekaw, proszę bardzo samemu. Z wykazu mówców wynika, że Barbara Nowacka rozpoczęła prezentowanie projektu o godzinie 16.05, zakończyła około 16.40, dyskusja trwała gdzieś do 18.30 (sądząc po stenogramie). Ze zdjęć, które tu czy tam się przewijały, wynika, że sala obrad była w większości pusta (w dyskusji zabrało głos parędziesiąt osób).

A gdzie reszta? Sejm liczy nominalnie 460 posłów, na pierwszym wieczornym głosowaniu po 22.00 pojawiło się 428 osób. Zerkamy na listę transmisji: od 15.00 do 17.30 trwało posiedzenie Komisji Obrony Narodowej, od 15.00 do 16.50 Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, od 15.00 do 17.00 zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej, od 15.40 do 16.20 Komisji Spraw Zagranicznych, od 16.00 do 19.00 Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży etc... Praca posłów odbywa się bowiem nie tylko na sali plenarnej (zresztą jak się pośledzi trochę co się dzieje na tej sali, to może i lepiej że nie wszyscy tam siedzą), nad projektami ustaw dyskutuje się w komisjach właśnie, gdyby wprowadzić obowiązek, że posłowie mają być podczas na sali plenarnej podczas czytania ustaw (i dyskusji), to z jednej strony czas ich pracy trzeba byłoby chyba podwoić, a z drugiej czas spędzony na przysłuchiwaniu się dyskusjom/pyskówkom byłby mocno zmarnowany (o czym wie każdy kto bierze udział w zebraniach, na których nie ma nic do powiedzenia). 

Tak dla zasady pamiętajmy, że nieobecność posłów na sali obrad nie musi świadczyć o niedbalstwie (czy o lekceważeniu to inna sprawa, ale to też wynika raczej z indywidualnych przyczyn).

Tagi: Sejm
20:15, bartoszcze , Prawo
Link Komentarze (2) »