Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Steinbeck

czwartek, 13 października 2016

Fragment z jednej z moich ukochanych książek:

"Niektóre z jej dziewcząt są już prawie nieaktywne ze względu na wiek i chorobę, ale Dora nigdy ich nie usuwa, mimo że, jak powiada, niektóre z nich nie mają nawet trzech klientów na miesiąc, ale muszą jeść trzy razy dziennie"
/w przekładzie Adama Kaski/

Jakoś mi się przypomniał kiedy czytałem wyimki z tekstu Wyborczej o tropieniu pedofilii w polskim Kościele Katolickim, a w szczególności postawione w nim pytanie (przeredagowane lekko, ale z wiernym zachowaniem sensu):

"Dlaczego kuria nie przeciwdziała temu, że ksiądz K. molestuje chłopców spotkanych na ulicy, gdy mieszka w domu dla księży emerytów w W.?"

No i teraz się zastanawiam jak. Pulitzera dla polskiego Spotlight za to nie będzie. Analogii do Steinbecka też nie ma.

niedziela, 13 września 2015

Niejeden raz już tu recenzowałem filmy będące adaptacjami powieści, i zwykle podkreślałem, że to właściwie są opowieści na motywach. Było tak i ostatnio w przypadku Małego Księcia, i w przypadku wszystkich tomów Hobbita, ale też i - dawno, dawno temu - w przypadku popełnionego w oparciu o książki Steinbecka filmu "Ulica Nadbrzeżna". 

Natrafiłem wczoraj przypadkiem na informację, że zekranizowano także Steinbeckowy "Autobus do San Juan". Zelektryzowała mnie informacja, że występowała w niej Joan Collins (znana głównie jako Alexis), a jak jeszcze zobaczyłem, że zagrała Alice Chicoy... po prostu nie mogłem się oprzeć, żeby tego filmu nie obejrzeć, w duchu liczyłem na scenę w której Alexis zatacza się pijana jak bela. Na Youtube film dostępny bez trudu, włączyłem sobie na wieczór. No i oczywiście...

Lista bohaterów jest właściwie ta sama, lecz nie jest to odtworzenie książki toczka w toczkę. Przycięcie tych czy owych wydarzeń (wszyscy pasażerowie tak ot, znienacka przyjeżdżają do Rebels' Corner) mieści się w granicach adaptacji, ale zupełnie mi nie pasuje obsada. Juan Chicoy jest za młody i za irlandzki (w ogóle nie widać po nim, że jest Meksykaninem, nawet żona mówi o nim "Johnny", ale też w tamtym czasie Latynos nie uchowałby się w głównej roli). Jayne Mansfield jako Camille... można zrozumieć, że przyciąga wzrok, ale to NIE jest ten sposób, w jaki przyciągała wzrok Camille. Horton wydaje się ciutkę za stary (ale ujdzie), Pritchardowie wydają się w porządku, a Alice... Nie, to zupełnie jest inna Alice niż książkowa, ale - nie ukrywam - wspaniała. Aha, idę oglądać dalej, do momentu w którym się schleje chyba jeszcze spory kawałek (chyba że wycięli).