Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: barwy narodowe

wtorek, 11 października 2016

Internet (przynajmniej jakaś jego część, z którą się stykam) żyje dziś wyrokiem wydanym na poetę Kapelę Jana Huberta, znanego bardziej jako Jasia Kapelę. Tenże gdzieś w zeszłym roku przy okazji awantur o uchodźców dokonał przeróbki tekstu Mazurka Dąbrowskiego i z tym zmienionym tekstem Mazurka odśpiewał, umieszczając nagranie na Youtube (sam nie widziałem, kto chce niech wygugla). No i oczywiście mamy natychmiast standardowy zestaw wypowiedzi o cenzurze, dobrej zmianie etc...

Ponieważ Kapela zamieścił w sieci skan swojego wyroku, mamy możliwość jego prześledzenia i dopowiedzenia paru rzeczy umykających szerokiej publiczności. Na potrzeby notki zamażemy część danych rodzinnych (zadziwiające, że zamazał sygnaturę akt, ale nie datę urodzenia i imiona rodziców...)

Jaś Kapela wyrok za hymn

W pierwszej kolejności zwraca uwagę fakt, że jest to wyrok nakazowy, czyli wydany bez udziału stron. Wydanie takiego wyroku jest dopuszczalne, jeśli sąd nie widzi potrzeby ukarania aresztem, a okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości (art. 93 par.1 i 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia - kpw). Kapela wyznał gdzieś, że był wcześniej przesłuchiwany przez policję, nie wiemy co dokładnie zeznał, mógł się do winy przyznać, sam fakt dokonania nagrania i jego upublicznienia nie budzi wszak wątpliwości (przy czym sąd orzeka w oparciu o dokumenty dołączone do wniosku o ukaranie). Szczegółów wniosku o ukaranie też nie znamy... Można też chyba śmiało wykluczyć ewentualność, aby Kapela był ślepy, głuchy lub niemy bądź aby zachodziła uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności, co wykluczałoby w świetle art. 93 par. 4 w związku z art.21 par.1 kpw możliwość zastosowania trybu nakazowego. Sam więc wyrok wydaje się formalnie prawidłowy, a ukarany Kapela może od niego wnieść sprzeciw, co spowoduje - w razie dochowania terminu - utratę mocy wyroku* (art. 506 kpk w związku z art. 94 kpw).

Wyrok uznaliśmy za prawidłowy formalnie, a co z poprawnością merytoryczną? Abstrahując od kwestii ewentualnych wyłączeń odpowiedzialności, jedna rzecz w wyroku dziwi. Czyn opisano w wyroku (zapewne za wnioskiem o ukaranie) jako "demonstracyjne okazanie lekceważenia Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej poprzez umieszczenie na Youtube filmu dot. hymnu narodowego". Opis ten jednoznacznie nawiązuje do dyspozycji przepisu art. 49 par.1 kodeksu wykroczeń: "Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom..." I tak, uważny czytelnik już widzi: a dlaczego w wyroku podana jest (dwukrotnie) inna kwalifikacja prawna? Paragraf 2 w art. 49 kw stanowi bowiem, że "tej samej karze [co w przypadku wykroczenia opisanego w par.1] podlega, kto narusza przepisy o godle, barwach i hymnie RP", czyli przepisy ustawy z 1980 roku (ze zmianami) o godle, barwach i hymnie RP oraz o pieczęciach państwowych przewidującej otaczanie hymnu czcią i szacunkiem oraz szczególną ochroną prawa. Rodzi się pytanie: czy sąd nie zwrócił uwagi na tę rozbieżność? Jeśli by ją dostrzegł, powinien skierować sprawę na rozprawę...

Jeśli Kapela wniesie sprzeciw (nie jest to wielka filozofia, niewątpliwie dostał wraz z wyrokiem obszerne pouczenie, byle termin zachował), sąd być może pochyli się wreszcie nad szczegółami sprawy, może film obejrzy, może przez chwilę potoczy się jakaś dyskusja wokół tego co Kapela dokładnie zrobił i jak to prawnie zakwalifikować. Nie zdziwię się jeśli sprawa skończy się umorzeniem z powodu przedawnienia...

*tu mi się przypomina jedno zagadnienie które mnie zadziwia od czasu studiów, ale nie czas na to nie miejsce

niedziela, 11 września 2016

RED is BAD! Takie zawołanie niesie się wzdłuż Wisły, aż po Bug i Wisłok. RED is BAD! wołają tzw. patriotycznie nastawieni młodzieńcy, z sobie wiadomych powodów ignorując dysonans między swoim turbopatriotyzmem, a używaniem ordynarnego języka z rodziny germańskiej. RED is BAD! (tylko patrzeć jak flagę narodową skrócą o połowę)

Wszedł ostatnio na ekrany kin film patriotyczny pt. "Smoleńsk". Opowiada on - podobno, nie widziałem i nie zobaczę raczej (choć taki drobiazg nie przeszkadzał mi już w recenzowaniu filmu na użytek bloga) - o jakimś spisku Wrażych Sił, który doprowadził do Katastrofy. Podobno nie wszyscy są z filmu zadowoleni, nie wyłączając występujących w nim aktorów czy innych współtwórców, na przykład niezadowolony jest aktor, który grał jedną z Wrażych Osób ważnych dla Spisku Czerwonych. A na imię temu aktorowi... REDBAD.

No jak można było popełnić tak koszmarny Błąd Obsadowy! Ani chybi jakiś Czerwony przy tym kręcić musiał.

No to zakończymy nagraniem patriotycznym o Smoleńsku:

Czuję jak blednie moja twarz błazeńska
Właśniem przeczytał o stracie Smoleńska
Ale gdzie Smoleńsk gdzie Kraków 

Zaraz, ten niby-patriota Stańczyk też NA CZERWONO! Żadnej nadziei dla Smoleńska.

Mówcie że mądra że wielkiego rodu
Że wschodem rządzić ma ręka zachodu
A ja nie cierpię tej baby! 

środa, 11 listopada 2015

BIAŁY mak ze świętomarcińskich rogali

+

CZERWONY mak weteranów I wojny 

=

Święto Niepodległej

13:40, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (6) »
sobota, 16 czerwca 2012

Fura truskawek, najlepiej kusząco czerwoniutkich. Kefir biały. Trochę bazylii świeżej. Pieprz. Mikser. Ugotowane łazanki. Kilka uratowanych przed zmiksowaniem truskawek pokrojonych na ćwiartki albo drobniej. Cukier do smaku na talerzu. 

Przyjemnie chłodzi w ustach w taki ciepły dzień, rozpalonych głów nie ochłodzi nawet jakby je wsadzić do zamrażalnika między inne świeżo zamrożone na zimę truskawki.

Jak ktoś chce bardziej patriotycznie, niech nie miksuje, bo się od miksowania białe z czerwonym dokumentnie miesza - ale za smak wtedy nie odpowiadam. 

Została godzina i kwadrans, a potem raczej zagryzanie alkoholu przez ponad półtorej godziny. Może na koniec będzie się chciało sięgnąć po truskawki do szampana.

piątek, 15 czerwca 2012

Tak, oczywiście nasz podstawowy zestaw kolorystyczny jest odwrotny, choć zdarzało się niejeden raz, kiedy wychodziliśmy w czerwonych koszulkach (moje podstawowe skojarzenie z radosnym hiszpańskim Mundialem) albo w białych spodenkach (ostatnio przecież z Rosją). 

Wczoraj na murawie w Gdańsku były właśnie czerwone koszulki i białe spodenki. 

Zaraz, wczoraj? W Gdańsku? Tak, czerwonym koszulkom towarzyszyły granatowe spodenki, a białym spodenkom - zielone koszulki. Ale polskim kibicom na meczu Hiszpania - Irlandia nie przeszkadzało to w chóralnym zaśpiewie: Polska, BIAŁO-CZERWONI!

czwartek, 14 czerwca 2012

Flagi, ach te flagi. Tak bardzo je widać wszędzie, że przestaje się zwracać na nie uwagę, bez względu na to, jak fantazyjnie ktoś jeszcze wykoncypuje wykorzystania barw narodowych. Ale komuś się udało przyciągnąć uwagę, i to bez bardzo szczególnych starań.

Wystarczyło wywiesić polskie flagi z nazwami miast (pamiętam Jarosław i Rybnik) podczas meczu Dania-Portugalia. We Lwowie. W sumie niedaleko.

piątek, 08 czerwca 2012

Odliczanie do pierwszego gwizdka Euro trwa, nastroje rosną (i euforia, i strach, i co jeszcze tylko z głęboką niechęcią włącznie). Można pomyśleć, że to nowe święto narodowe mamy, i to mocno wielodniowe, bo gdzie nie spojrzeć, atakują człowieka barwy narodowe (i to już pal sześć, że wszystkie produkty nabrały w tych dniach biało-czerwonych akcentów). Flagi większych i mniejszych rozmiarów oraz inne narodowe gadżety wyskakują z każdego zakątka, w wielu miejscach już się toczy się już dyskusja, czy takie narodowe dekoracje to rzecz dobra czy zła, w sensie gustu raczej niż obrazy. 

Osobiście w te dyskusje angażować się zbytnio nie zamierzam, pozostanę indywidualistą (nie wywieszam się bo nie, a nie dla manifestacji). Obserwując jednak, co się dzieje, nie mogę się powstrzymać od tego trendu, a przynajmniej niektórych przejawów. Rozumiem, że każdy może chcieć swój samochód dekorować jak mu pasuje, ale co źle wygląda, to źle wygląda. Chorągiewki sprawiające wrażenie, że wystają z okna, wcale nie wyglądają dobrze. Auto udekorowane dla symetrii dwiema chorągiewkami, po jednej z każdej strony, jadąc sprawia wrażenie rogatości (i powstrzymam się od rozważania, cóż by te rogi mogły symbolizować). Wczoraj widziałem zaś hurrapatriotę, który na swoim samochodzie (sporym, to prawda), przymocował flag aż trzy. Nie wiem, czy to jakiś konkurs, czy co, ale natychmiastowym skojarzeniem była Wielka Krucjata Lojalności i żołnierze śpiewający hymn, najpierw po jednej, potem po dwie, a potem po trzy zwrotki, żeby pokazać, że są bardziej patriotyczni od pozostałych.  

Na szczęście pogoda jest dobra, więc i duże flagi, i mniejsze flażki, nie wyglądają źle, nie zabrudziły się ani nie poszarpały jeszcze (a prawo bezlitośnie wymaga, aby flagę eksponować z należytym szacunkiem, pod rygorem odpowiedzialności karnej, no, jak za wykroczenie). Co prawda przechodzę w tej chwili od poczucia wspólnoty do imponderabiliów, ale co tu ukrywać - za parę tygodni (oby za więcej niż mniej) naród zamieni flażki na flaszki. 

PS Nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem (okrojonego, niestety) komentarza z FB:
"Hejtowanie euro nie czyni z hejterow osobników wyjątkowych"