Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: transparentność

czwartek, 08 listopada 2012

Jednym z newsów dzisiejszego dnia było, że Fundacja ePaństwo uzyskała od Sądu Najwyższego umowę, na podstawie której tenże Sąd zlecił "przerobienie swojej strony internetowej" za jedyne pół miliona złotych (dokładnie 554.730 zł), jak również "ustaliła", że przedmiot umowy można było wykonać "lepiej" (szczegóły odkryć Fundacji tutaj). Oczywiście cały Internet kipi oburzeniem, że jak tak można, że rządzący kradną, że zrobił to oczywiście znajomy pracownika sądu i że co drugi internauta ze szwagrem zrobiliby to 10 razy taniej. Jak wypowiedział się pewien zapytany przez media ekspert, za pół miliona złotych można zrobić "bardzo dopracowany portal wraz z systemem obiegu dokumentów i szkoleniem zespołu".

Ponieważ mam w zwyczaju sprawdzać sensacyjne newsy w maksymalny możliwy sposób, jeszcze przed odwiedzeniem strony Fundacji zacząłem szukać informacji z zakresu zamówień publicznych, przyjmując, że w takim właśnie trybie umowa została zawarta (kwota wyraźnie na to wskazywała). Nie trwało długo, żeby Google odnalazło informację o wynikach postępowania, z podaniem nazwy firmy, która wygrała, jak i dane firm, które przegrały. Znacznie ciekawszą informacją było jednak, co właściwie było do wykonania za te pieniądze. A obejmowało, i owszem, modernizację serwisu internetowego (czyli witryny www), jak i modernizację serwisu intranetowego (czyli wewnętrznej sieci Sądu) oraz wdrożenie systemu elektronicznej zarządzania dokumentacją. Jeżeli komuś brzmi to podobnie do tego, o czym mówił ekspert cytowany w poprzednim akapicie...

Przyznam, że nie znalazłem specyfikacji istotnych warunków zamówienia (choć nie szukałem szczególnie zawzięcie), więc trudno było ustalić, jak dokładnie określono przedmiot zamówienia. Sięgnąłem więc do zdobytego przez Fundację tekstu. Przez chwilkę, nie ukrywam, nawet zmarszczyłem brwi, mając wrażenie, że zakres umowy nie jest zgodny z zakresem zamówienia (co jest grzechem ciężkim). Gruntowna lektura pozwoliła jednak odnaleźć "brakujący" element przedmiotu zamówienia, czyli system elektronicznego zarządzania dokumentacją, rozpisany jako element funkcjonalności serwisu intranetowego. Przy okazji zauważyłem też obowiązki wykonawcy związane z dostarczeniem odpowiedniego oprogramowania systemowego i sprzętu, przeniesienie praw autorskich, szkolenia.. Cóż, Fundacja dostrzegła jedynie "wyrównywanie do lewej strony" oraz że "orzeczenia nie będą dostępne w formacie HTML" (moja prywatna uwaga: plików długości standardowego orzeczenia nie ma sensu czytać w HTML-u). Refleksji o wadze prac nad serwisem internetowym oraz nad serwisem intranetowym nie było ani krztyny, bo wtedy szokujący nagłówek nadawałby się tylko do kosza...

Oczywiście, ośmieszenie się Fundacji nie rozgrzesza całkowicie dziennikarzy powtarzających ślepo opowieść o "pół miliona za stronę", bez sprawdzenia i zrozumienia (zaczęli w "Dzienniku Gazecie Prawnej", ale powtórzyli już chyba wszyscy w polskim Internecie). Wina Fundacji jest jednak o tyle większa, że sama Fundacja - prezentując się jako obrońca jawności - jednocześnie zwyczajnie pozostaje w konflikcie z Sądem Najwyższym (nie wnikając, kto i ile ma w nim racji). Tym bardziej powinna więc dokładnie sprawdzić o czym pisze, a tak wyszło, że bzdury, które rozpowszechnili jako sensację, mogą być świadomą manipulacją, tym głupszą, że tak łatwą do wykrycia. Wyszło bowiem, że oto "zapłacono pół miliona za elewację!", a w rzeczywistości pół miliona jest za elewację oraz remont i wyposażenie wnętrz...