Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: autyzm

niedziela, 02 kwietnia 2017

Autyzm jest... problemem. Problemem już na etapie opisu, bo trudno jednoznacznie powiedzieć, czym jest, oprócz tego, że stanem niepożądanym i utrudniającym życie, a zarazem powodem wielu mitów, przesądów i uprzedzeń.

Autism Awareness Day Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

Temat autyzmu przewijał się tu już na blogu, nawet był przyczyną jednego z gwałtowniejszych rantów w jego historii. Nie mam osobistego powodu do pisania na ten temat, niemniej podwyższoną wrażliwość w tej kwestii mam i może dlatego informacja o dzisiejszym dniu wywołała we mnie chęć puszczenia o nim informacji.

Autism Awareness Day Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, Autism Awareness Day. Ludzie ubierają się na niebiesko na znak poparcia, choć ważniejsze pewnie zwykłe zrozumienie dla odmienności.

niedziela, 24 listopada 2013

Jest sobie jakaś taka akcja medialna "Zwykły Bohater", gdzie ludzie uznani za niezwykłych mogą - jeśli zachwycą internautów i telewidzów (a zwłaszcza właściwych redaktorów) - wygrać nawet 200 tysięcy złotych. W tym roku wśród uczestników pojawiła się niejaka pani Radomska, którą los obdarzył autystyczną córką, i która tęże córkę z autyzmu "wyleczyła" przede wszystkim przy pomocy specjalnej diety, składającej się między innymi z soku wyciskanego z sałaty oraz czopków z banana (jeśli ktoś kręci głową w niedowierzaniu, informuję, że cytuję za autystykami oraz ludźmi zajmującymi się autystykami na co dzień). Zupełnie przypadkiem od kilku miesięcy promuje też książkę na temat swoich rewelacji.

Jeżeli więc ktokolwiek z PT Czytelników, stałych lub przygodnych, natknie się na Wzruszającą Panią Radomską, uprzejmie proszę żeby zapamiętali i podali dalej, że:

PANI RADOMSKA BAJDURZY - AUTYZM TO NIE JEST CHOROBA METABOLICZNA

ŻADNA DIETA-CUD NIE JEST ROZWIĄZANIEM PROBLEMÓW AUTYSTYKÓW I ICH RODZIN

CHORZY NA AUTYZM SĄ PO PROSTU INNI I TACY NA ZAWSZE POZOSTANĄ, NIE DA SIĘ ICH "WYLECZYĆ"

Szerzej i bardziej fachowo mogą powiedzieć ci, którzy z autyzmem zmagają się od lat, na początek odsyłam tutaj:

POLSKI AUTYZM (kiedyś tu był inny link, ale serwis się skasował)

I proszę pamiętać - ostatnimi czasy okazało się, że cudowne "wyleczenia z homoseksualizmu" były nieprawdziwe. 

PS Dla złagodzenia nastroju i obyczajów powiem, że jest parę fajnych utworów dotyczących chorych na autyzm, o paru nawet napisałem

niedziela, 20 stycznia 2013

Ze zjawiskiem autyzmu zetknąłem się po raz pierwszy w jakikolwiek sposób, kiedy w II połowie lat 80-tych przeczytałem o planowanym (a może właśnie nakręconym?) filmie z Dustinem Hoffmanem, o tym jak wczuwał się w rolę; potem była informacja, że dostał za ten film Oscara. Kiedy ten film zobaczyłem (na kasecie wideo, jeśli dobrze pamiętam), nie bardzo właściwie rozumiałem (well, wciąż nastolatkiem byłem) ani całego tego zamieszania wokół roli, ani skąd się to wszystko wzięło i dlaczego było tak a nie inaczej. Z perspektywy czasu uświadomiłem sobie, że jakkolwiek bohaterem filmu miał być autystyk, to całość była pokazywana z punktu widzenia człowiek najzupełniej zdrowego (chciałem przez moment napisać: normalnego), a my tylko mogliśmy się zastanawiać, dlaczego ten Raymond się zastanawia, kto zagra na pierwszej bazie. 

Z opowieściami, w których patrzyliśmy na świat oczami autystyka, zetknąłem się znacznie później. Najpierw trafiłem na Dziwny przypadek psa nocną porą Marka Haddona, którego bohaterem jest 15-letni chłopak, podejmujący się rozwiązania zagadki "kto zabił psa sąsiadki" - a w miarę jej rozwiązywania zmuszony zmierzyć się ze znacznie trudniejszymi zadaniami i pytaniami, jakie stawia życie. Trudna sprawa dla kogoś, kto rozumuje jak komputer, a nie jak człowiek, nie akceptuje kontaktu fizycznego z obcymi ani też kontaktu pomiędzy częściami dania na talerzu, a na widok czterech żółtych samochodów po kolei kuli się i zaczyna jęczeć (dopóki nie uspokoi się podnosząc 2 do jakiejś wysokiej potęgi). Ostatnio zaś czytałem Dziewczynę, która pływała z delfinami Sabiny Berman, opowieść o dziewczynie żyjącej swoje własne, oryginalne oczywiście życie, chociaż nie potrafi wyrażać uczuć (musiała się przy pomocy bliskich nauczyć min imitujących uczucia, żeby nie zrażać całkowicie do siebie innych), za to znakomicie odczytującej odczucia zwierząt, zwłaszcza morskich. 

Oczywiście, film to nie książka, zupełnie innego języka używa, nie wiem, czy choćby te dwie powyżej opisane dałoby się przełożyć na język filmowy (choć czytając miałem wrażenie, że co najmniej książka Berman była pisana z uwzględnieniem potencjalnej ekranizacji). Dziwny przypadek... podobno już zresztą jest w przygotowaniu, jeśli się faktycznie pojawi na ekranie, raczej się skuszę.