Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: hokej

czwartek, 29 grudnia 2011

Rafałowi Stecowi

Dawno, dawno temu, przed siedmioma wyborami, w całkiem nieodległej krainie ludność miała do dyspozycji tylko dwa kanały telewizyjne, i czy tego chciała, czy nie, innych możliwości oglądania transmisji sportowych nie było. Oczywiście, kanały te nie były całkiem sportu pozbawione, zwłaszcza jak przychodziły igrzyska czy inne ważne imprezy, ale i czasu na oglądanie wcale nie było wiele więcej niż dzisiaj. I tak jak dzisiaj, pokazywano najchętniej te imprezy, gdzie lokalni reprezentanci przynajmniej brali udział (co tym bardziej ograniczało możliwości oglądania tych zawodów, w których lokalni reprezentanci nie występowali).

Pamiętam, że Zimowe Igrzyska w Sarajewie oglądałem, ile się dało, acz z racji spędzania wtedy co najmniej tygodnia w górach (uwierzycie, że to były jedyne ferie zimowe, które tak spędzałem!?) wiele relacji mnie ominęło. Trudno mi więc powiedzieć, czy pokazano (poza zapewne finałem) jakikolwiek mecz reprezentacji Związku Radzieckiego. Nieszczególnie pamiętam też transmisje z mistrzostw świata (zapewne skupiały się na zaciekłej walce naszych reprezentantów o utrzymanie w grupie A), aczkolwiek pewnie być musiały, bo bez powodu bym się kija hokejowego nie dorobił (choć w życiu nie jeździłem na łyżwach). Igrzyska w Calgary były zaś dla mnie kompletnie obrazem niedostępne, zarówno przed pasztecikami, jak i po nich. 

W konsekwencji przyznać muszę z pewnym smutkiem, że legendarne nazwiska tego okresu znam jedynie z opowiadań, tak jak Pelego, Cruyffa, Jabbara czy Pietrzykowskiego. A to właśnie w owym czasie w drużynie ZSRR szalała legendarna formacja KLM, czyli atak w składzie Wiaczesław Krutow - Igor Łarionow - Siergiej Makarow (jakby ktoś nie pamiętał, napastnicy hokejowi zwykle chodzą trójkami). W połączeniu z parą obrońców Wiaczesław Fietisow - Aleksiej Kasatonow (obrońcy hokejowi zwykle chodzą parami), tworzyli "zieloną piątkę" (od koszulek treningowych), uznawaną za najlepszą formację w hokeju europejskim (w reprezentacji ZSRR zdobyli dwukrotnie mistrzostwo olimpijskie i pięciokrotnie mistrzostwo świata, a ich klub CSKA Moskwa notował wtedy serię trzynastu tytułów mistrzowskich z rzędu). Po 1989 roku zaczęli wyjeżdżać do NHL, gdzie jednak nie wszystkim równie się wiodło (ale i nie przenieśli się tam całą formacją), choć Łąrionow i Fietisow zdobyli chyba wszystkie trofea, o jakich może marzyć hokeista. 

Aha, gdyby kogoś ciekawiło: dlaczego kwartet. Odpowiedź jest oczywista - bo nie znam trupy pod nazwą "Tercet, czyli kwintet", chociaż już Douglas Adams udowodnił, że między trójką a piątką nie ma istotnej różnicy (pisząc Trylogię w pięciu częściach). A więc: obyśmy znów doczekali takiego tercetu!