Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: rower

niedziela, 12 kwietnia 2015

Zrobiło się ciepło, więc na świecie zaraz zaroiło się od ludzi spędzających czas na świeżym powietrzu: spacerujących, biegających, jeżdżących na rowerach. No i człowiek się tak pomiędzy tym wszystkim porusza, pieszo lub jakimś środkiem lokomocji, jak ma dalszą drogę (to znaczy kilkanaście kilometrów) to samochód pasuje jak najbardziej. Jedziemy więc i napotykamy przyjemnie wojażujących rowerzystów, którzy jadą i sympatycznie sobie gawędzą obok siebie. 

O, właśnie. Tu się pojawia problem. Rozumiem, że dróg rowerowych jest mało, a chodniki są przeznaczone dla pieszych (art. 33 ust. 5 ustawy prawo o ruchu drogowym - PoRD), więc rowerzysta ma święte prawo poruszania się jezdnią, jeżeli nie ma odpowiedniego pobocza (art. 16 ust. 5 PoRD). Wydaje się jednak, że większość rowerzystów źle zrozumiała istotę jednej z ostatnich nowelizacji, której towarzyszyło hasło "wreszcie można jeździć obok siebie!" (co istotnie przez wiele lat było na jezdni zakazane nawet jak była całkiem pusta). Wprowadzony do ustawy przepis art. 33 ust. 3a PoRD brzmi zaś następująco:

"Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru, jeżeli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego." 

Podkreślmy istotne elementy tego przepisu:
- jazda rowerem obok innego roweru jest dopuszczalna wyjątkowo (a nie jako zasada)
- jazda rowerem obok innego roweru nie jest dopuszczalna jeżeli utrudnia to poruszanie się innym uczestnikom ruchu, w szczególności samochodom

Drodzy rowerzyści! Uczcie się przepisów, które Was dotyczą, zwłaszcza jeśli chcecie egzekwować cokolwiek od innych uczestników ruchu. Jeżeli macie ochotę jechać sobie ulicą 30 km/h obok siebie, upewnijcie się, czy za Wami jednak nie jedzie jakiś samochód, który spowalniacie - bo jednak wtedy łamiecie przepisy (i na pewno nie zyskujecie szacunku jako przyzwoici i odpowiedzialni uczestnicy ruchu). 

Tagi: rower
21:21, bartoszcze , Prawo
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 sierpnia 2012

Temat (nieco wakacyjny) ostatnich dni, to pomysł władz Sopotu (proszę wybaczyć, piszę niedzielnie, to nie będę sprawdzał teraz na szybko, ani który z organów jest jego autorem, ani jaki jest etap jego wdrożenia), aby na ścieżkach rowerowych, zwanych "rekreacyjnymi", ograniczyć dozwoloną prędkość do 10 km/h (czyli prędkości mocniejszego truchtu). Wśród zwolenników tego pomysłu pojawiły się już głosy (dyskusja jest burzliwa!), że ograniczenia takie to przejaw wyższości cywilizacyjnej co najmniej. Pogoda dzisiaj taka sobie, robota nie goni, to postanowiłem szybko sprawdzić co i jak, na szybko znalezionych przykładach z Nowego Świata. 

Najbliższe proponowanej wizji skoku cywilizacyjnego jest chyba Boulder w Colorado (skądinąd mające ponoć reputację przyjaznego rowerzystom, przynajmniej wcześniej). Niecały rok temu, pojawił się tam projekt wprowadzenia ograniczenia prędkości do 8 mil na godzinę (czyli prawie 13 km/h), nie sprawdzałem, jakie były jego dalsze losy. Z kolei w nieodległym, a uważanym przez lokalnych rowerzystów za nieprzyjazne, stołecznym (na miarę stanu) Denver obowiązuje limit szybkości prawie dwa razy wyższy, bo 15 mph (czyli 24 km/h). Całkowite niemal rozpasanie wykazali cykliści w leżącym o wiele dalej na północ kanadyjskim Calgary, bo zgłosili projekt podwyższenia obowiązującego tamże limitu prędkości, wynoszącego 20 km/h. Wreszcie w dbającym o porządek i bezpieczeństwo Nowym Jorku, w zeszłym roku zlikwidowano ograniczenia prędkości w Central Parku, wynoszące 15 mph. 

Być może ktoś rozwinie bardziej te poszukiwania, a nawet wynikami się podzieli, ja nie zamierzam się na tym doktoryzować. W każdym bądź razie, nie widzę, aby takie daleko idące ograniczenia prędkości na ścieżkach były powszechne (a twierdzenie, że jazda rowerem powyżej 10 km/h przestaje być rekreacją trącą ciężką śmiesznością, raczej bym sądził, że wtedy ona rekreacją być zaczyna). Nie mogę się jednak nie przychylić do wygłoszonego w dyskusji stwierdzenia - że skoro nie ma obowiązku posiadania w rowerze prędkościomierza (a nie ma i raczej Sopot sam go wprowadzić nie jest w stanie), to nikomu nie da się udowodnić, że świadomie jechał szybciej. Czyli zakaz i tak będzie martwy. Ale być może jakieś tam punkty w jakiejś części elektoratu ktoś zbierze, bo przecież o nic innego w tym chyba nie chodzi.

Tagi: rower
18:36, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 kwietnia 2011

W wywiadach i tekstach przed-wyścigowych niejeden raz przewijał się wątek objeżdżania toru przez kierowców na rowerze, ale jakoś nie rzuciło mi się wtedy w oczy żadne odpowiednie zdjęcie. A teraz - proszę:

trulli malaysia f1 bicycle

Bicycle Races Are Coming Your Way
So Forget All Your Duties Oh Yeah!

Ci, którzy uznają, że wyścig bolidem w Malezji będzie za ciężki nawet w nowych strojach:
f1 renault malaysia dress
a poczują się bez szans w rywalizacji z zawodowcami rowerowymi, zawsze mogą pójść jeszcze dalej w postawie proekologicznej, zwłaszcza że wtedy można lepiej podziwiać widoki:

rosberg malaysia practice running

13:13, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 września 2010

Ta notka połączy dwa wątki obecne już na blogu od jakiegoś czasu. Zobaczyłem bowiem w TV reklamę pewnej firmy, która postawiła na promocję przez kolarstwo górskie:

<object width="640" height="385" data="http://www.youtube.com/v/V0FDAKNgSO4?fs=1&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash">
<param name="allowFullScreen" value="true" />
<param name="allowscriptaccess" value="always" />
<param name="src" value="http://www.youtube.com/v/V0FDAKNgSO4?fs=1&amp;hl=pl_PL" />
<param name="allowfullscreen" value="true" />
</object>

Bohaterka reklamy przez długi czas jedzie w kasku - dopóki szaleje na trasie terenowej. Ale kiedy pojawia się na środku ulicy, ma na głowie już co najwyżej kaptur. I wierz tu potem, człowieku, że ten kask jest do przeżycia koniecznie potrzebny.

A bohaterką reklamy (gdyby ktoś nie rozpoznał, nie usłyszał i nie przeczytał) jest oczywiście: Maja Włoszczowska!:)

niedziela, 09 maja 2010

Dzisiaj popołudniu Obersturmbannfuehrer Ojciec, przy wykorzystaniu krzyku, szantażu i szeregu innych sprawdzonych metod z gestapowskiego podręcznika, doprowadził wreszcie do przełamania historycznie ugruntowanych oporów i rozpoczęcia przez Juniora regularnego kręcenia pedałami roweru. Jak już kręcenie pedałami się zaczęło, to trwało dobrych parę kilometrów. Będzie chyba chleb z tej mąki:)

Nie wiadomo, kto jest bardziej zadowolony - Junior czy Ojciec. Ojciec jest na pewno bardziej dumny, bo Junior nie zna jeszcze tego słowa:)

I tylko proszę nie pytać, się jak umiejętności Juniora plasują względem Kolegów z Podwórka.

PS. Jacyś złośliwcy mogliby w tym miejscu zapytać, czy Junior jeździ w kasku. Odpowiedź brzmi: bez. Ale to nie manifestacja, tylko pragmatyzm - nie było sensu myśleć o kupowaniu kasku, dopóki jazda na rowerze była zajęciem tylko hipotetycznym. A teraz - cóz, mus jest, więc pewnie.. [zgrzyt zębami]

Tagi: rower
19:34, bartoszcze , Junior
Link Komentarze (1) »