Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Salma Hayek

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Oglądałem sobie nie tak dawno film, o którym w programie TV napisali, że ma dwie zalety: pierwsza to główna bohaterka, a druga - że zwalnia z myślenia. Moim zdaniem zapowiedź ta jest odrobinę dla filmu krzywdząca. O ile bowiem całkowicie podzielam pogląd, że film zwalniał z myślenia (sensu scenariusza nawet przy wytężonym myśleniu nie udałoby się odnaleźć), o tyle komentarz co do obsady stronniczo pomijał krótki, lecz smakowity epizod z Salmą Hayek z czasów Desperado (skądinąd miejsce, które Hayek zajmowała w czołówce, absolutnie nie odpowiadało rozmiarowi jej obecności na ekranie - nazwałbym to niemal oszustwem). O tyle można to jednak w sumie filmowi wybaczyć, że istotnie najważniejszą jego cechą (zaletą) i funkcją było pokazywanie głównej bohaterki.

salma hayek fair game

Główna bohaterka dla wszystkich chłopców wzrastających na początku lat 90-tych była kimś więcej, niż dzisiejsze celebrytki. W czasach sprzed Internetu na wyciągnięcie ręki, sprzed tabloidów i gazet plotkarskich (w Polsce), z raczkującym dopiero rynkiem reklamowym, była Zjawiskiem (każda gwiazda Hollywood osiągała poziom podobny, choć chyba nie tak spektakularny). W czasach, kiedy billboardy nie zaśmiecały przestrzeni publicznej w sposób wszechobecny, jej wizerunek na plakatach reklamowych Pepsi naprawdę przyciągał uwagę (podobno w Internetach jest wszystko, ale tego który pamiętam, teraz znaleźć nie mogę). Ach... ten pieprzyk...

cindy crawford fair game

Cindy Crawford. Aktorka żadna, lecz modelka wspaniała. Film nawet nie ukrywa, że chodzi w nim tylko o jej pokazywanie (podobno nakręciła go na złość mężowi, kiedy się okazało, że ją zdradzał), kamera niemal się od niej nie odlepia, cała czołówka sprowadza się do jej sylwetki biegającej po plaży o wschodzie słońca. Maniacy znajdą nawet ze dwa ujęcia, w których widać więcej, niż pokazywano w reklamach:) No i jest kolejny powód, żeby (jak ktoś potrzebuje) nienawidzić klan Baldwinów..