Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Schumacher

sobota, 27 sierpnia 2011

Michael Schumacher miał w Spa świętować swoją okrągłą, dwudziestą rocznicę debiutu (może po to w sumie wrócił na tor? pamiętam go swoją drogą z debiutu, jak poszalał w kwalifikacjach, a wyścig zakończył gdzieś na starcie, złośliwi mówili później, że spalił sprzęgło). Założył jubileuszowy złoty kask, wyjechał na kółko instalacyjne w Q1 i zakończył je kółkiem na poboczu. Powiedział później, że nawet z jego doświadczeniem w Spa trudno się jeździ na trzech kołach - jego prawe tylne koło postanowiło się pokręcić w inną stronę, niż reszta bolidu. 

Schumacher at Spa 2011 on three wheels
(zdjęcie za oficjalną witryną F1)

Po prostu nie mogłem się oprzeć, żeby nie dołączyć tego zdjęcia do galerii innych trójkołowców w F1

A Siedmiokrotny Mistrz Świata i tak ma szczęście - pomimo nieuzyskania żadnego czasu w kwalifikacjach (a w konsekwencji czasu mieszczącego się w przedziale 107% czasu zwycięzcy Q1), i tak pojedzie w wyścigu z ostatniego pola. Wciąż ma szanse na jakieś okrągłe miejsce.

20:46, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 sierpnia 2010

Ostatnie GP Węgier oglądałem tylko fragmentarycznie, powiedzmy że drugą połowę, więc nie widziałem momentów najbardziej traumatycznych dla kubicofanów, za to śledziłem zdarzenia z udziałem Rubensa Barrichello. Najpiew "walczył" z Pietrowem (który trochę zaczyna mi psuć plan zupełnie innej notki:)), po czym - po obowiązkowej zmianie opon - wyjechał za Schumacherem i zaczął go gonić. Zapowiadało się to od początku atrakcyjnie, bo Barrichello na świeżych gumach vs Schu na już nieco zużytych, no i do tego podteksty - stary mistrz kontra jego wierny pomocnik, powracający mistrz kontra walczący o tytuł w zeszłym sezonie, no i bolid zaliczany przed sezonem do Top 4 kontra bolid z drugiego rzędu.

Barrichello dogonił Schu. Spróbował raz, drugi, wreszcie przylepił się do Mercedesa na prostej startowej i skoczył po wewnętrznej. Wytrzymał do końca, choć Niemiec spychał go aż po centymetry od betonowej ściany; kiedy go wreszcie wyprzedzał, ciął linię wyjazdu z pitlane, bo inaczej się nie dało. I zajął ostatnie punktowane miejsce. Ten manewr przejdzie do historii F1.

A Schumacher po raz kolejny powinien przemyśleć kontynuowanie kariery. Niedawno w walce o punkty objechał go żółtodziób Pietrow, teraz przegrywa sromotnie z Williamsem, niepunktowane miejsca to już reguła. I jeszcze 10 miejsce w plecy na starcie kolejnego wyścigu.

PS. Byłbym zapomniał o gratulacjach dla Pedro de la Rosy. Punktując na Hungaroringu, opuścił niezby zacne grono zawodników o zerowym dorobku z sezonie, w którym teraz pozostali już tylko zawodnicy Lotusa, Virgin i HRT, którzy potrzebowaliby jakiegoś kataklizmu, żeby zapunktować, wyścigu takiego jako Monaco 1996.