Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: pieczątka

czwartek, 08 kwietnia 2010

Jednym z niewątpliwie zadziwiających zjawisk w naszej rzeczywistości, proszącym się o głęboką analizę socjologiczną, jest sprawa pieczątek. Uważane są one za rodzaj atrybutu ważności, dającego Człowiekowi z Pieczątką przewagę nad szarym człowiekiem bez pieczątki. W swojej praktyce zawodowej natrafiłem już parę razy na takie kwiatki, że brzuch właściwie od śmiechu bolał. Wspominam z rozrzewnieniem pewnego komornika, który na pismo podpisane "radca prawny" (podpis złożony na wydrukowanych od razu na piśmie danych pełnomocnika) zażądał przesłania pisma opatrzonego pieczątką imienną; na telefoniczną prośbę o wyjaśnienie obruszył się, że "z komputera to każdy sobie może wydrukować!". Pewiem członek zarządu banku, Czech z pochodzenia, urodzenia i poczucia, opowiadał mi w przerwie rozmów handlowych, że kiedy przybył do Polski objąć funkcję, to też właśnie się poczuł zaskoczony, kiedy zaraz w pierwszym dniu pracy wręczono mu imienną pieczątkę - pierwszą w jego karierze zawodowej, trwającej w Czechach lat 20. Zdarzyło mi się wreszcie najzupełniej poważnie i brutalnie potraktować pewien sąd wieczystoksięgowy krótkim wykładem, że imienna pieczątka na dokumencie jest tylko i wyłącznie uproszczoną formą zidentyfikowania osoby, która złożyła na tym dokumencie podpis, w związku z czym żądanie przedstawienia dokumentu opatrzonego taką pieczątką jest wzięte z księżyca (tych słów już przez resztkę szacunku nie użyłem); dotarło i podziałało.

Kult pieczątki wydaje się być spadkiem po czasach dawniejszych, lecz nie próbuję stwierdzić, czy tylko to relikt tzw. minionego ustroju, czy też fenomen znacznie głębiej zakorzeniony w przeszłości. W ostatnich latach trochę słabnie, czego najlepszym dowodem, że fundamentalna dla działalności wszelkich firm ustawa o swobodzie działalności gospodarczej (wbrew powszechnemu mniemaniu) nie nakazuje przedsiębiorcy (podobnie jak kodeks spółek handlowych) posiadania pieczątki firmowej! Ba, mnie nawet w moim banku (reklamy nie będzie) udało się doprowadzić do sytuacji, w której na karcie wzorów podpisów pieczątka nie jest przystawiona i nie jest wymagana do jakiejkolwiek operacji (i nieważne, że ponad 95% operacji wykonuję przez Internet, gdzie pieczątka jest mi potrzebna jak umarłemu kadzidło). Dlatego pomysł zlikwidowania pieczątek traktuję raczej jako potwierdzenie trendu, przełamanie bariery myślowej - no i uporządkowanie sytuacji, w której pomimo braku generalnego obowiązku posiadania pieczątki, wiele przepisów szczegółowych takowej wymaga.

Bo powiedzmy sobie szczerze - pomimo ustawy pieczątki nie znikną. Pisałem powyżej, że zasadniczo - wobec braku obowiązku - mógłbym się formalnie bez jakiejkolwiek pieczątki obejść, a mimo to posiadam trzy i stale używam: firmowej, imiennej i jeszcze jednej. Powód? Prosty jak konstrukcja cepa i też już tu wspomniany: jeżeli miałbym ręcznie wypisywać nazwę na kopercie i dowodzie nadania każdego listu, względnie wpisywać imię, nazwisko, tytuł i formułę "za zgodność z oryginałem" na każdym uwierzytelnianym dokumencie, to musiałbym być nie lada maniakiem. Pieczątka załatwia wypisywanie tego rodzaju standardowych tekstów w sposób absolutnie niezastąpiony. Aczkolwiek mam przy tym świadomość, że mogę prychnąć w nos każdemu, kto zażądałby ode mnie pieczątki jako czegoś lepszego od napisu sporządzonego inną techniką.

Tagi: pieczątka
20:28, bartoszcze , Prawo
Link Dodaj komentarz »