Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: reprezentacja

sobota, 04 czerwca 2011

Wróciłem do domu z wycieczki. Sięgnąłem dla relaksu po GW i przeczytałem, jak Rafał Stec znęca się nad najbliższymi meczami reprezentacji Polski, w szczególności nad jutrzejszym sparingiem z trzecimi rezerwami Argentyny (wspominając sobie przy tym jak to wczoraj Robert Błoński biadolił nad kompletnym brakiem rezerw polskiej kadry). Po czym zacząłem przeglądać GW od początku i natrafiłem na wielką reklamę oficjalnego sponsora reprezentacji Polski, zapowiadającego tenże mecz jako - powiedzmy - Wydarzenie.

Reklama ta jest względnie prosta w swym zamyśle i nawiązuje do podstaw działalności sponsora. Oto zapowiedź meczu okraszona jest flagami narodowymi obu państw, po bliższym przyjrzeniu widać, że skomponowanymi z prostych produktów żywnościowych. Flaga polska złożona była z pasa plastrów pomidora i pasa plastrów białego sera (chciałoby się pomyśleć, że mozzarelli, ale w końcu nie zatrudniliśmy trenera neapolitańczyka, więc może jednak twarogu). Flaga argentyńska była zaś złożona z pasa twarożku, ozdobionego chyba rozetką z żółtego sera (nie odszyfrowałem do końca), wtłoczonego pomiędzy dwa pasy z niebieskich punkcików, po uważnym przyjrzeniu zidentyfikowanych jako jagody (uwaga dla krakusów: borówki to zawsze i wszędzie te czerwone, które smaży się z gruszkami i podaje jako dodatek do mięsa).

Mamy początek czerwca. O tej porze roku jagody nie nadają się do jedzenia, chyba że są z mrożonki. Cóż, reklama, jak sam mecz - produkt z Biedronki (z całym szacunkiem dla sieci i niektórych sprzedawanych w niej produktów).

środa, 09 czerwca 2010

Po meczu z Hiszpanią, obserwuję kwaśne miny i duże słowa o tym, jak polska reprezentacja zagrała. Wszyscy strugają ekspertów, bo boli rozmiar porażki. Pewnie, 0:6 nic miłego (liczyłem na 0:3), ale czy tak naprawdę od pewnego momentu boli bardziej? Czy byłoby wiele lepiej, gdybyśmy przegrali 1:6 jak Węgry z Holandią, 0:5 jak Kanada z Argentyną, 1:5 jak Tanzania z Brazylią? Jak dla mnie nie. W tym meczu byliśmy skazani na pożarcie. Przekonanie, że jesteśmy zbyt dobrzy na takie porażki, to najlepsze, co się udało smutnym panom spod znaku "mamy świetnych piłkarzy, świetnych trenerów.." To my, kibice, jesteśmy najlepszym produktem Polskiej Myśli Szkoleniowej.