Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Monaco

sobota, 28 maja 2016

Znów jak co roku legendarny wyścig na targowisku próżności. Monaco to miejsce znakomicie wyglądające o każdej porze roku, zwłaszcza gdy marina jest cała wypełniona większymi jachtami (mniejsze też są, tylko trudniej je dostrzec). I pomiędzy tymi wszystkimi hotelami, kasynami i pływającymi pałacami "ci wspaniali mężczyźni na swoich latających maszynach" rozpędzają się miejscami do prawie 300 km/h. Historia wyścigu zna i fale zalewające drogę, i samochody wpadające do zatoki, zwykłych wypadków - choćby i spektakularnych - nikt nie zliczy. 

Z punktu widzenia kibica żądnego akcji ten wyścig może być jednym z najnudniejszych w sezonie, z kolejnością często ustaloną jeśli nie na starcie, to po pierwszym zakręcie, zmiany pozycji to obecnie najczęściej wynik jakiegoś zagrywki strategicznej lub ordynarnego błędu raczej niż błyskotliwego manewru na torze. Trzeba jednak uświadomić sobie - można przy pomocy dowolnego symulatora - jak wiele możliwości popełnienia błędu czyha w każdej sekundzie. Jeden z mistrzów powiedział o wyścigu w Monaco, że to jak jeżdżenie rowerem po mieszkaniu. Samo utrzymanie się na nierównej (jak na standardy wyścigowe) nawierzchni może być wyzwaniem, a co dopiero mówić o precyzyjnych dohamowaniach i pokonywaniu zakrętów z prędkością godną autostrady o centymetry od barier. To dwie godziny unikania błędów i liczenia na cudzy błąd (zbyt wolna jazda to też błąd). 

Chciałbym kiedyś samemu przejechać tę trasę samochodem, nawet nie w tempie wyścigowym. Wciąż zakładam, że któregoś dnia pojadę obejrzeć ten wyścig, ale jednak nie w tym roku.

Tagi: Monaco
08:55, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 maja 2013

Miałem "w rozumie" napisać notkę po-zimową, ale tak ciepło i przyjemnie jest, że nie mam sumienia śniegów i mrozów teraz przywoływać, zamiast tego mogę z czystym sumieniem powrócić do wspomnień wakacyjnych, w końcu już czas patrzeć następnych...

Zwiedzanie świata pociągiem bywa całkiem przyjemnym zajęciem, ale - jak już pisałem - nie wszędzie jest wystarczające. Gdyby bowiem ograniczyć zwiedzanie Monaco do widoku z okna pociągu, to zobaczylibyśmy z księstwa mniej więcej tyle:

Monaco dworzec kolejowy railway station gare

Jeżeli natomiast z tego pociągu wysiądziemy i wydostaniemy się na powierzchnię (co, przyznam, chwilkę może zająć), to Monaco przedstawia się znacznie bardziej malowniczo. W zależności od tego, w którą stronę (i skąd) będziemy patrzeć, może wyglądać np. tak:
Monaco port

albo tak:
Monaco Skała Rock

czy wreszcie tak:
Monaco port

Jedno popołudnie to, przyznam, trochę mało, nawet jeżeli nie będziemy się przyglądać licznym wieżowcom a'la Hongkong (widać je tu i tam), uzupełnię tylko jednym detalem, czyli kościołem Patronki (za to w jakim otoczeniu!).

Monaco Monako kościół eglise church Sainte Devote

Parę zdjęć z Monaco już się tu zresztą przewinęło, kto ciekaw, niech szuka po tagach.

czwartek, 10 stycznia 2013

Zima zasadniczo jest biała, lato zaś niesie ze sobą mnóstwo kolorów. Wspominałem już po wakacjach, jak to kolory (z kształtami pospołu) doprowadzały oczy do szaleństwa. Zdjęcia z kolorami, powiem szczerze, łatwiej wygrzebać, zresztą akurat kształtami zima też się bawić potrafi

Nicea Nice Francja France rue du Malonat

Turyn Torino Włochy Italia Via Nicca Barbaroux

Monterosso al Mare Włochy Italia Cinque Terre

Monaco sky mirror Place du Casino

Vernazza Cinque Terre Włochy Italia

tabliczka domowa Telegrafo Riomaggiore

Cóż, śpijcie kolorowo.

sobota, 04 sierpnia 2012

Odcinek czwarty

Wszystko się kiedyś kończy. Kiedy trasa toru odskakuje od portu, to już za chwilę mamy pomnik Fangio i zakręt Noghes. Te donice się przed wyścigiem zdejmuje, jak sądzę.

Monaco Noghes Turn zakręt

A potem już tylko prosta startowa i da capo al fine. To znaczy kierowcy, na co dzień to chyba jedynie rowerzysta mógłby ćwiczyć 70 okrążeń. 

Monaco Boulevard Albert prosta startowa

Oczywiście, kierowcy po przejechaniu linii mety muszą jeszcze dojechać do alei serwisowej.

Monaco pitlane aleja serwisowa

W sumie aleja serwisowa poza czasem wyścigowym, była całkiem przyjemnym miejscem do spacerowania:-)

Monaco pitlane aleja serwisowa

Akurat składali jakieś karuzele i inne atrakcje dla dzieci. 

Do początku

Odcinek trzeci

W tunelu pierwszym zaskoczeniem jest, że można sobie wzdłuż niego przejść, że nie jest przeznaczony wyłącznie dla samochodów. Drugim zaskoczeniem jest, kiedy po drugiej stronie tunelu widzę bramę, prowadzącą do jakiegoś warsztatu - tego akurat się nie spodziewałem znaleźć. Niestety, wszystkie obrazy z wnętrza tunelu będę przywoływał tylko z pamięci, szkoda że Państwo tego nie widzą. 

Monaco tunnel exit wyjście z tunelu

Po opuszczeniu tunelu w odróżnieniu od kierowców nie musimy szczególnie przyzwyczajać wzroku, ale czujemy się niepewnie - bo nie widać szykany. Nie byle jakiej, bo Nouvelle Chicane, trudno przegapić, ale droga jednak prosto jak strzelił. Idziemy, rozglądamy się, rozumiemy. Droga biegnie prosto, ale z boku wielkie donice z kwiatami ograniczają możliwość wjazdu do portu, wystarczy sobie wyobrazić, że ich nie ma - i oto jest miejsce na szykanę, przy czym bariery są konieczne, żeby nie wpaść do wody (podczas wyścigu oczywiście). Idziemy więc teraz wzdłuż nabrzeża Quai des Etats-Unis, patrząc na zaparkowane jachty, i myśląc, że w tym momencie idziemy dokładnie torem w kierunku Tabac. 

Monaco port

Przy Tabac niestety musieliśmy zejść z toru, ale nie dlatego, że nas wyrzucili, można było iść dalej torem wzdłuż nabrzeża. Żałuję, że nie podszedłem do basenu za zakrętem Chiron, i nie wiem na jakich warunkach można w nim zażyć kąpieli (to i tak byłaby wiedza dla zasady).

Monaco Louis Chiron Turn Zakręt Basen Pool

Do oglądania wyścigu basen raczej by się nie nadawał, chyba żeby zająć miejsce na szczyci zjeżdżalni, ale kto wytrzyma tyle czasu na zjeżdżalni?

Monaco port Basen Pool Turn Zakręt

A port sobie biegnie dalej w kierunku Rascasse. 

Monaco F1 Track tor Port Piscine

Część piąta

Odcinek drugi

W tej części jest zawsze powoli i leniwie. Od Mirabeau rozpoczyna się najwolniejszy odcinek w całej Formule 1. Jest faktem, że trzeba się poruszać powoli, kiedy trzeba zwracać uwagę na zaparkowane wzdłuż ulicy motocykle.

Monaco F1 track tor Mirabeau turn zakręt

Aż w końcu miejsce niepowtarzalne - nawrót Fairmont przed Grand Hotelem. Jak widać wszyscy mają tu dość czasu i miejsca.

Monaco Fairmont Grand Hotel hairpin turn zakręt

Po nawrocie teoretycznie wszyscy się zaczynają rozpędzać. Chociaż szału nie ma, to przynajmniej drogi nie sposób pomylić.

Monaco F1 Mirabeau Bas turn zakręt

Zaraz za Mirabeau Bas, będzie zakręt Portier prowadzący do tunelu. I tu jak się ktoś pośpieszy, to może się zdziwić, że pojechał niezupełnie tam, gdzie zamierzał. 

Monaco track tor F1 Portier turn zakręt

Jakbyście mieli problem w tym miejscu, to pamiętajcie - nie pierwsza w prawo, tylko ta następna na rondku, za znakami na Port. 

Część czwarta

Odcinek pierwszy

Do góry można się było rozpędzać, potem jednak przed Massenet trzeba zwolnić. To właściwie zrozumiałe, robi się ciasno. No i trzeba rozważyć, czy nie wpaść na chwilę do sklepu.

monaco track tor f1 massenet turn zakręt

Massenet się ciągnie i ciągnie, dobrze jednak że nie jedziemy niczym bo można oglądać widoki, aż w końcu trzeba zwolnić, bo docieramy w okolice kasyna. A tam tłok, od ludzi i od samochodów, jedne do kasyna, drugie do hotelu po drugiej stronie ulicy. 

Monaco track f1 tor Casino turn zakręt

I to samochodów nie byle jakich. Rodzina szejka z Dubaju bez wyjątku używała ferrari stojących jedno koło drugiego. Stojące nie opodal nich audi A6 na rumuńskich numerach wyglądało jakby należało do opiekunki do dziecka. Pora jednak ruszać dalej, na szczęście droga idzie teraz w dół kierunku Mirabeau. 

Monaco turn zakręt casino place du casino

I to solidnie w dół. 

Część trzecia

Wychodzimy z dworca i rozglądamy się. Kierunek może być tylko jeden: w dół, tam musi być morze, gdzie morze tam port, gdzie port, tam.. Idziemy, dochodzimy do bulwaru, przeciskamy się przez pas parkingowy wchodząc na przejście dla pieszych, zmuszamy samochody do zatrzymania się, szybko uciekamy z buspasa. Rozglądamy się - drzewa wyglądają jakby znajomo.. Idziemy kawałek wzdłuż bulwaru, i wreszcie Ją widzimy, oto jest:

monaco boulevard albert chequered flag prosta startowa

Skoro mamy już prostą startową, to dalsza droga jest oczywista: do pierwszego zakrętu. Niestety, nie da się go pokonać na skróty - albo przejściem podziemnym, albo serią przejść przez boczne uliczki. Kiedy w końcu jesteśmy na zewnętrznej, zaczynamy się cieszyć, że nie musieliśmy go przejeżdżać, bo łatwo się w nim zgubić. I w ogóle wygląda nie tak. Na szczęście jego patronka Święta Dewota spogląda z boku i ogólnie czuwa. 

monaco ste sainte devote turn zakręt

Teraz zaczynamy żałować, że nie mamy do dyspozycji żadnych koni mechanicznych. Od Sainte Devote droga biegnie w górę, i to solidniej niż to się wydaje w telewizji. Beau Rivage majaczy gdzieś w górze..

monaco avenue ostende beau rivage tor track

Dobrze, że po drugiej stronie ulicy szeroki chodnik, z coraz lepszym z każdą chwilą widokiem na port, jachty i całą resztę z tunelem włącznie. 

monaco avenue ostende beau rivage tor track

Dobrze, że przed Zakrętem 3 zrobi się bardziej płasko. Ale to następnym razem.

Część druga

niedziela, 22 lipca 2012

Kiedy Ayrton Senna przychodził na świat, Mistrz zakończył już karierę wyścigową; kiedy Senna w tragicznych okolicznościach ten świat opuszczał, Mistrz odpoczywał na emeryturze i wykłócał się z władzami o przedłużenie mu prawa jazdy pomimo ukończenia 80 roku życia, wyzywając urzędników na wyścig. Ma na świecie podobno sześć pomników w miejscach szczególnych dla wyścigów, w tym na pewno jeden tuż obok toru, na którym odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w karierze - przez zakrętem Anthony Noghes, koło wjazdu do alei serwisowej. Przypuszczam - bo pewności w tej chwili nie mam - że każdy wyścig wciąż podgląda zza bandy (bo widok z niebiosów jednak nie jest najlepszy). 

Juan Manuel Fangio Monaco memorial pomnik Monako

Mniej szczęścia ma inny bohater, zwycięzca pierwszego Grand Prix Monaco. Jego Bugatti przed każdym wyścigiem jest usuwane, stoi bowiem na środku pierwszego zakrętu, nie dałoby rady ścigać się koło niego bez ryzyka zniszczeń. 

Grover-Williams memorial Monaco Ste Devote pomnik Monako

Dziś akurat mieliśmy GP Niemiec, a nie GP Monako, więc może jeszcze wypadałoby dodać, że Juan Manuel Fangio GP Niemiec wygrywał trzykrotnie; William Grover-Williams nie wygrał ani razu, nawet nie wiem czy kiedykolwiek w nim wystartował (w edycjach międzywojennych), na pewno z Niemcami ma skojarzenie znacznie bardziej przykre (zginął w Sachsenhausen). 

Tagi: fotka Monaco
18:03, bartoszcze , F1
Link Dodaj komentarz »