Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Roland Garros

piątek, 01 czerwca 2012

Włączyłem pod wieczór telewizor, na Eurosporcie trwała transmisja z Roland Garros. Trwał piąty set pojedynku Paula-Henri Mathieu z Johnem Isnerem, przekroczyli już standardowy wymiar seta (na turniejach wielkoszlemowych w piątym secie nie stosuje się tie-breaka po dwunastu gemach i gra do przewagi dwóch gemów). 

Obecność na korcie Johna Isnera natychmiast przypomniała jego inny mecz w turnieju wielkoszlemowym, dwa lata temu na Wimbledonie. Z innym Francuzem Nicolasem Mahutem grali wtedy trzy dni (zaczęli we wtorek późnym popołudniem, kontynuowali we środę, dokończyli w czwartek popołudniu), z efektywnym czasem gry 11 godzin i 5 minut. Ostatecznie piątego seta Isner wygrał wtedy 70 do 68, bijąc wszelkie możliwe rekordy.

Dziś do tego rekordowego osiągnięcia się nie zbliżył, mecz zakończył się jeszcze przed zachodem słońca, choć 18-16 w piątym secie wyśrubowało do 76 rekord liczby gemów w meczu French Open od czasu wprowadzenia tie-breaków (w czasach kiedy każdy set musiał się skończyć przewagą dwóch gemów, rozegrano we French Open mecz trwający 83 gemy). Pod względem czasu trwania meczu (5 godzin 40 minut czystej gry), do rekordu Fabrice'a Santoro i Arnaud Clementa z 2004 roku brakło 53 minut (grali wtedy w Paryżu 71 gemów, 16-14 w piątym secie). Ale też Isnerowi tym razem wyraźnie zabrakło sił na kontynuowanie takiego maratonu. 

niedziela, 06 czerwca 2010

Na tegorocznym Roland Garros faworyci dostali solidnie w skórę od zawodników ścisłego zaplecza. W gronie ośmiorga półfinalistów singlowych znalazło się zaledwie dwoje rozstawionych w pierwszych czwórkach, w kobiecym finale nie było ani jednej z tego grona (aczkolwiek z drugiej strony, w gronie szesnaściorga ćwierćfinalistów była raptem jedna nierozstawiona zawodniczka, zresztą źle przez nas wspominana Jarosława Szwedowa). Statystyka byłaby jeszcze bardziej efektowna, gdyby nie jeden tenisista, który akurat na paryskie korty sprężył się potężnie, żeby odzyskać utracony prymat: rozstawiony z dwójką Rafael Nadal wygrał tegoroczny French Open bez straty seta.

sobota, 29 maja 2010

Żyjemy w nowym, wspaniałym, nowoczesnym świecie. Technika idzie nam nieustająco do przodu, osiągamy coraz to nowe możliwości i dumnie demonstrujemy ich wykorzystanie na przykład na sztandarowych imprezach sportowych.

A potem przychodzi dzień taki jak dzisiaj. Na Roland Garros zwykły deszcz psuje harmonogram gier (oraz transmisji) i żeby nie puszczać powtórek, Eurosport wcześniej rozpoczął transmisję z Giro. Przez godzinę można się było podelektować walką na trasie i alpejskimi widokami okolic Bormio, po czym przed rozpoczęciem kluczowego (jak by się zdawać mogło) podjazdu pod Passo di Gavia, znienacka okazało się, że pogoda.. uniemożliwia przekazywanie obrazu z helikoptera do samolotu albo jakoś tak. I przez co najmniej pól godziny były powtórki, a komentatorzy ratowali się tym, co wyczytywali o sytuacji na trasie ze strony wyścigu (zapewne na podstawie komunikatów motocyklistów i doniesień od stojących przy trasie). Czyli prawie jak w epoce przedtelewizyjnej. (Później transmisję wznowiono, kiedy udało się puścić obraz z kamer motocyklistów do helikoptera, a stamtąd dalej).

passo di Gavia Wiki

A przecież nie były to żadne ekstremalne zdarzenia typu powódź (swoją drogą zastanawiałem się, czy fala powodziowa może zagrozić dograniu WTA Polsat Warsaw Open - nie przeszkodziła w każdym razie) czy choćby solidna burza.