Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: Libia

poniedziałek, 01 kwietnia 2013

Przy śniadaniu Junior pokazuje na przepiórcze jajo i woła radośnie: O, patrzcie, tam jest Afryka! (istotnie plama przypominała).

Przy tymże śniadaniu Matka westchnęła, że właściwie to chętnie spróbowałaby kiedyś strusiego jaja (tu powinien być link do notki o wycieczce na strusią fermę, której raczej nie napisałem). Cóż... może przy okazji jakiejś dużej okazji rodzinnej.. na wesele Juniora albo coś...

Ojciec westchnął w duchu (zerkając na śnieżną pierzynę za oknem), że właściwie chętnie by powrócił do spędzania Wielkanocy na słonecznej plaży, jak to mu się w Afryce zdarzało. Pisanki na ciepłej plaży, to je ono.

sobota, 22 października 2011

Kiedy dekady temu spędzałem czas w bezpośrednim sąsiedztwie mnogości portretów Muammara, telewizję włączaliśmy rzadko, bo lokalna TV (dostępna dziś na satelitach) pokazywała mało co (a do łapania sygnału z innych państw trzeba było solidnej anteny i korzystnej pogody). Była wyłącznie po arabsku, oczywiście, więc zrozumieć się wiele nie dało, ale obrazy zawsze coś mówią. I na zawsze będę pamiętać mapy, na których w miejscu Izraela ziała czarna dziura ("tam jest coś, co nie istnieje") oraz spontaniczne demonstracje ludowe, na których tradycyjnie protestanci palili amerykańskie flagi i skandowali "Down, down, USA".

Odkąd się zaczęło powstanie, któremu szczerze kibicowałem, planowałem, że pod takim właśnie tytułem napiszę notkę z okazji ostatecznego upadku Kaddafiego. Teraz już mogę. I szczerze mówiąc, nie odczuwam szczególnej radości z jego śmierci. Nie w ten sposób, na pewno. Być może czas i odległość ostudziły moje uczucia, a być może to nawet jakiś przejaw syndromu sztokholmskiego.

Pojawiają się rozmaite zdjęcia, umarłego, umierającego czy jeszcze żywego, każdy może sam znaleźć, Ja jego koniec zilustruję zdjęciem jego pistoletu, od którego być może zginął. 

golden gun of Kaddafi złoty pistolet Kaddafiego
(zdjęcie: Thaier Al-Sudani, Reuters)

Halas.

Tagi: fotka Libia
19:23, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (1) »
środa, 31 sierpnia 2011

Przyznam szczerze, że znowu o tym dniu właściwie zapomniałem (przed chwilą gdzieś mi na forum mignęło). I przyznam równie szczerze, że byłem już przekonany, że nie będę go "świętował" - blogi, które mógłbym polecić, zasadniczo są na blogrollu, albo już polecałem, i za Chiny nie pamiętałem jakie jeszcze mógłbym polecić, kiedy zaczynałem pisać tę notkę.

I już miałem napisać, że rezygnuję z prowizorki, gdy otworzyły się czeluście Fejsbuka i różne blogi wylazły na powierzchnię:)
1. Taki postmodernistyczny literacki spinoff do Harry Pottera. Trafiłem przypadkiem, przeczytałem jeden rozdział, zrobiłem brwiami WTF i zlinkowałem na FB. Nina Black i Severus Snape, łaaa (być może wiecie o kogo chodzi nawet, ja tylko częściowo).
2. Blog dla szyderców z Apple. Można nie przepadać za stylem Ogrodnika Januarego, a można się dobrze bawić, czasem pod notkami dyskusje techniczne, że normalnie nic nie rozumiem. Applefobia.
3. Drugi blog do podśmiechujek z Apple. Tym razem anglojęzyczny i pisany z miłości. Aż można pokochać Apple, że tak ładnie się można z nich śmiać. Scoopertino.
4. A ten blog pewnie wkrótce zacznie zamierać, ale to ostatnio moja codzienna lektura. Al-Jazeera i jej blog poświęcony libijskiej rewolucji, na żywo. 
5. I na deser odrobina pięknych słówek w zaskakujących konfiguracjach. Pocztówki z Paranoi.

Mało? To zaczekajcie do przyszłego roku.

 

sobota, 27 sierpnia 2011

Znalazłem to zdjęcie na blogu Al-Jazeery (brak informacji o autorze, jedynie wzmianka, że z serwisu Reuters). Wykonano je w domu córki Kaddafiego, Aiszy. Przedstawia znalezioną w tym domu złotą sofę - właściwie to brak mi słów, czy powiedzieć, że udekorowaną posągiem gospodyni, czy że zbudowaną z niego?

golden sofa in house of Aisha Qaddhafi Qaddafi Kaddafi 

Zastanawiam się, kto był inspiratorem tego... mebla. Kochający tatuś? Czy w takim razie chodziło o ukryte myśli kazirodcze, czy tylko o bezguście? Córeczka? Czy to w takim razie przejaw bezgranicznej pychy, czy czegoś, co mi umyka?

Zapewne znajdzie swoje miejsce w muzeum historii Libii. Chyba lepiej, żeby zwiedzający na niej nie siadali.

Tagi: fotka Libia
23:15, bartoszcze , Bez
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 maja 2011

Wspominałem nie tak dawno, jak to swego czasu knuliśmy niecne, skryte i niezrealizowane plany związane z utkanymi podobiznami Kaddafiego. A tu dzisiaj zaglądam sobie na blog Al-Dżaziry i widzę takie coś:

Gaddafi Kaddafi floormat dywanik

środa, 06 kwietnia 2011

Czytam regularnie doniesienia z Libii, najczęściej za pośrednictwem blogu Al-Dżaziry. Dziś napisali, że rozbieżność stanowisk politycznych pomiędzy rządzącymi, a rebeliantami, wydaje się nieprzekraczalna - jedni nie zgadzają się negocjować Libii bez rodziny Kaddafich, drudzy nie chcą słyszeć o Libii z rodziną Kaddafich. Rozwiązanie militarne w najbliższych miesiącach nie wydaje się realne, bo NATO uniemożliwi wojskom rządowym zdławienie rebelii, a rebelianci bez poważnego dozbrojenia i doszkolenia nie będą w stanie posunąć się wiele bardziej do przodu (historia afrykańskich walk w II wojnie światowej przypominała wańkę-wstańkę - jak jedni gonili drugich, aż się oddalili od swoich zapleczy, tak po chwili drudzy w rewanżu robili to samo pierwszym, aż wreszcie Montgomery zebrał taki potencjał militarny i logistyczny, że mógł wreszcie pociągnąć z armią do przodu nie bojąc się o brak kontaktu z tyłami). Przewrót polityczny też zdaje się coraz mniej prawdopodobny, bo klany na zachodzie kraju nie mają chyba dość siły i determinacji, żeby otwarcie wejść w konflikt w Kaddafim i jego armią, i być na tyle przekonującym, aby Kaddafiego opuściili sojusznicy.

Zostaje więc rozwiązanie dyplomatyczne, przy czym liczenie na to, że Kaddafi wystraszy się presji, jest raczej naiwne. Jak wybrnąć z tego pata? Zostaje tylko metoda zjeść ciastko i mieć ciastko, choć rodzina Kaddafich będzie bardzo gorzkim ciastkiem. Tak sobie myślę, czy gdyby Kaddafi zdecydował się wyjechać definitywnie, a przynajmniej części jego rodziny (nie chcę nawet próbować się zastanawiać, którzy z synów czy córek byliby akceptowalni dla wolnej Libii) zagwarantowano by prawo powrotu po wyborach i osiedlenia się gdzieś w rodzinnej Syrcie - czy to byłoby jakimś rozwiązaniem?

Cóż, i tak mnie blogera nikt o zdanie nie zapyta, a ja nie będę słał nawet maili do uczestników tej gry:)

Tagi: Libia
11:58, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 marca 2011

Kiedy dawno temu spędzałem czas w Państwie Muammara (serdecznie zapraszamy na dożywotnie wczasy w Wenezueli czy Nigrze), regularnie jeździliśmy nad morze (dwie godziny i na miejscu). Paru znajomych z wielkim zamiłowaniem wskakiwało tam pod wodę i z zabójczymi kuszami polowało na morską faunę, jedni się specjalizowali w zwykłych rybkach, inni w murenach, a jeszcze inni w ośmiornicach.

murena - grazie italiano ośmiornica

Zapadło mi w pamięć, że złowione ośmiornice - żeby potem lepiej się nadawały do spożycia lub przechowywania - trzeba było najpierw solidnie wytłuc. Stawał więc mocny facet przy skale, brał ustrzeloną ośmiornicę w garść (oczywiście jeśli już nie uciekała) i tłukł nią solidnie o tę skałę raz za razem, nie pamiętam czy "przepis" mówił o 20, 30 czy 50 uderzeniach (a potrafił ich kilka sztuk w ciągu dnia wyciągnąć).

Przypomniało mi się to wczoraj przy robieniu faworków. Nie liczyłem, ile razy trzepnąłem ciastem o blat, ale w ciągu 15 minut było tego na pewno sporo razy. Nie pamiętam nic ze smaku tamtych ośmiornic (jeśli w ogóle spróbowałem), ale faworki rozpływają się w ustach.

20:11, bartoszcze , Bez
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lutego 2011

Minęło niedawno ćwierć wieku, odkąd miałem okazję zetknąć się z jego państwem. Był wszędzie ze swoimi podobiznami oraz cytatami ze swojego wielkopomnego dzieła. Dzisiaj trudno mi może odnaleźć dokładne odzwierciedlenia podobizn z tamtego czasu, ale te dwa będą nienajgorsze:

muammar kadafi kaddafi qaddafi gaddafi painting obraz muammar kadafi kaddafi qaddafi gaddafi photo zdjęcie

Był to towar powszechnie dostępny i żartowaliśmy sobie nieraz, że pokażemy przywiązanie nabywając dywanik, po czym przeznaczymy go na wycieraczkę (były też pomysły z tarczą do rzutek, ale to już bardziej sztampowe). Nie ukrywajmy: nie odważylibyśmy się tego zrobić tam na miejscu, gdzie na wszelki wypadek traktowaliśmy go jak Sami-Wiecie-Kogo, nie wymawiając nazwiska, żeby nie prowokować głupich myśli ze strony lokalnych; w stałym użyciu były pseudonimy typu "prezes", "Kazio" czy "Kowalski" (to z tych, które dobrze zapamiętałem), a i to najlepiej wśród swoich (różni Libijczycy sporo czasu spędzali w Polsce i nigdy nie było wiadomo, który ile być może po polsku rozumie). Aż nagle zobaczyłem sceny, które to wszystko przypomniały:

girl kicking kaddafi's picture
(za blogiem Al Jazeera, choć nie wiem, czy zdjęcie robione na ulicach libijskich)

Kiedy ponad 20 lat temu odzyskiwaliśmy w wyborach wolność, byłem wśród tych portretów. Jechaliśmy na głosowanie jakieś 100 czy 150 km, potem nasłuchiwaliśmy Jedynki i Wolnej Europy, co powiedzą o wynikach, nie uczestnicząc bezpośrednio w tej radości. Dzisiaj, kiedy Libijczycy być może odzyskają wolność, jestem równie daleko od nich, jak wtedy "od nas" i wypatruję strzępów wiadomości, jakie można znaleźć przez Internet. Mam nadzieję, że skończy się dla nich radośnie. Dla niego..

Tagi: fotka Libia
01:00, bartoszcze , Z podróży
Link Komentarze (2) »
środa, 12 maja 2010

Dzisiaj na lotnisku w Trypolisie rozbił się podchodzący do lądowania samolot ze 105 osobami na pokładzie. Nikt nie przeżył.

Pomiędzy dzisiejszą katastrofą a wypadkiem w Smoleńsku różnica wyraża się w liście pasażerów. Zapewne Kaddafi ogłosi żałobę narodową, ale mało prawdopodobne, aby przyłączyli się do niej choćby sąsiedzi.

Dla mnie jednak sprawa ma nieco inny wymiar, bo na tym lotnisku dobrych parę razy startowałem i lądowałem (choć w tym konkretnym locie na pewno nie byłoby mnie na pokładzie). Dlatego nie obejdzie się bez cichej żałoby.

PS. Pojawiła się informacja, że jedno 8-letnie dziecko przeżyło katastrofę. Allahu Akbar.