Czasem coś usłyszę, czasem sobie coś pomyślę, czasem coś z tego tu zdążę zapisać - a czasem nawet zadbam o pełną poprawność pisowni...
Archiwum
Tagi

Wpisy z tagiem: przyczepiło się niech leci

piątek, 25 listopada 2011

Wieczór. Angina (schodząca). Jesień (i te rzeczy, mówi Poeta). Żołądek wypchany plackami ziemniaczanymi. W tych warunkach siedzę przy kubku herbaty, odnajdując wewnętrzną równowagę, i zastanawiam się, czemu mi to właściwie w uszach gra? Gra. Gra. Gra. A niech gra.

Stary, poczciwy kawałek. Właściwie to powołując go, dopuszczam się małego oszustwa (a ściślej bigamii), ale cóż zrobić - Bossowi trudno się oprzeć. Little girl, I wanna marry you.. (tu z czasów, kiedy Boss był piękny, młody i z silniejszym głosem).

Eee. Czemu ja się mam Bossowi opierać lub dać mu się uwodzić? Patrz: początek notki..

poniedziałek, 24 października 2011

Kilka tygodni temu media doniosły, że żona białoruskiego opozycjonisty skierowała apel do światowych przywódców, żeby uratowali jej męża i doprowadzili do jego zwolnienia z więzienia (jako więźnia politycznego). 

I nie było sposobu, żeby mi się to nie skojarzyło z podobnymi takimi zdarzeniami z przeszłości, a w tym z kubańskim dysydentem Armando Valladaresem, którego uwolnienie z kubańskiego więzienia po 22 latach stało się inspiracją do jakże wspaniałej, jakże przejmującej piosenki Jacka Kaczmarskiego

Nie proszę łaski - proszę o pogardę,
Jeden wzgardliwy ruch wszechwładnej ręki.
Niech pan napisze: A poszli do diabła!

Ile w tych - fikcyjnych, przez Kaczmarskiego wymyślonych - słowach jest godności w największym poniżeniu. Ścigają człowieka, nie pozwolą łatwo zapomnieć.

czwartek, 06 października 2011

Ten kawałek podobał mi się od zawsze. Zawsze zarażał mnie energią, choć nie do końca wiedziałem dlaczego. Ostatnio wpadłem na niego grzebiąc po YT, i puściłem go sobie w odsłuchu.

Przez pierwsze minuty nadal nie wiedziałem o co mi chodziło. Piosnka ładna, dźwięczna, rytmiczna, choć nic szczególnego na pierwszy rzut oka, ot rockowy kawałeczek (aczkolwiek czaiła się w nim jakaś ukryta energia). Dwie zwrotki, zwrot i przejście do przyjemnej gitarowej solówki, jak w klasycznym schemacie. Potem znowu od początku kawałek partii wokalnej prawie bez wspomagania...

O różnicy między geniuszem a banałem decydują niesamowicie proste drobiazgi. Po 2'45" piosenki ładnej, lecz prawie bez właściwości, nastąpiło do bólu proste uderzenie basem, które niczym zwolniona sprężyna uwolniło całą skrywaną dotąd energię z siłą kilku kiloton. Od tego momentu aż do końca głowa ruszała się w rytmie bez względu na to, czego chciał od niej rozum.

Nie należy nic mówić, po prostu poddać się temu. Uwaga na głowy.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady 

Dźwięczało mi w uszach przez cały pobyt w Paryżu. Bo to nie jeden pożółkły listek był, tylko całkiem sporo zbrązowiałych. Zwłaszcza pod kasztanowcami.

A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni

A pod tymi kasztanowcami, z łupin wyglądały już kasztany. Niektóre bladawe, inne całkiem brązowe (i to bynajmniej nie w okolicy Pigalle). Kiedyś kasztany kojarzyły mi się z październikiem, teraz bardziej z wrześniem – ale żeby z początkiem sierpnia?

I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady

Pewnie, że przyjdzie. A na razie sobie można o tym pośpiewać. Jak ktoś nie pamięta tekstu Mistrza Waligórskiego, to proszę.

środa, 18 maja 2011

Kto nie był za młodu choć trochę punkowcem, ten będzie na starość łajdakiem.
Kto nie był za młodu choć trochę Irlandczykiem, ten nie jest prawdziwym Polakiem.
Kto nie doceni, ten głuchy.

Więc w kółko: swing a little more, little more o'er the merry-o..

Znalazłem na świętego Patryka. Trzyma do dziś. Na szczęście jest cieplej. 

poniedziałek, 02 maja 2011

Dzisiaj tak zwany Dzień Flagi, święto państwowe będące jednocześnie dniem roboczym (w końcu tylko święty wytrzymałby rozumem trzy różne święta państwowe po sobie, będące dniami wolnymi). Jest to formalnie Dzień Flagi RP, ale widziałem już dzisiaj twórcze rozwinięcie, mające w mniejszym poważaniu ten ograniczający człon definicji (zdjęcie na FB, nie sprawdzałem, czy niedostępne bez logowania).

Junior barwy flagi państwowej dobrze zna. Podobnie jak barwy 189 innych uznanych państw świata, oraz dodatkowo flagi Palestyny, Kosowa, Tybetu i Sam-Nie-Wiem-Czego. O, na przykład Alaski, którą dorabialiśmy mu do atlasu. Wiecie ile trzeba się narobić, żeby takie gwiazdeczki namalować na miniaturze 2x3 cm?

Wypadałoby zakończyć jakimś utworem słowno-muzycznym. Spośród wielu możliwych, dzisiaj najbardziej w uszach mi brzęczy ten:
Głowa widząc flagę mówi flaga
Kolor naszej flagi jest złożony
Kolo górny jest kolorem białym
Kolor dolny to kolor czerwony

I tylko nie wiem - czym wypić zdrowie flagi? 

niedziela, 24 kwietnia 2011

W wielkanocny poranek hazok przyniósł Juniorowi między innymi model Wołgi (białej). Model był z serii "gazeta dla kolekcjonera", więc przejrzałem załączone do modelu (lub na odwrót) czasopismo, w większości poświęcone temu zacnemu pojazdowi, ale nawiązujące do też do historii polskiego rocka. No i o tym wprawdzie nic nie wspomnieli (bo to nowszy utwór), ale już po prostu nie było siły:

Nie strasz mnie
Nie boję się
Czarów, klątw
Biurowych mątw

Kumpli twych
Naczelnych pism
Szefów firm
W futrach z fok

Matki, siostry i psa
Ojca z zaświatów i lwa
I czarnej wołgi wołgi wołgi wołgi wołgi
...

Nosowska po prostu potrafi być genialna. A Junior czarnej wołgi i tak się nie boi.

piątek, 22 kwietnia 2011

Nową tradycją świąteczną naszego domu staje się, że nasz domowy żółw na Wielkanoc znosi jaja. Dzisiaj rano w akwarium zastałem trzy. Popatrzyłem na nie, westchnąłem i mi zagrało w duszy:

Wiosną lody ruszyły, Panowie Przysięgli.
Zakwitają pustynie, śnieg się w słońcu zwęglił,
Bóg umiera na krzyżu, ale zmartwychwstaje,
Kurczak z pluszu wysiedział Wielkanocne Jaje,
Baran z cukru nie martwi się losu koleją,
Świtem ptaki w niebieskim zapachu szaleją...

Całość utworu może niekoniecznie pasuje do optymistycznego ostatnio obrazu wszechobecnej wiosny, bardziej nawet lato przypominającej, a bardziej do naszego powszedniego lęku o codzienność. Ale może Wielkanoc trochę nam tego lęku odejmie?

Wesołych Świąt, po raz pierwszy.

piątek, 04 marca 2011

Już zdradziłem się tu kiedyś ze swoją małą fascynacją Dido, a zwłaszcza jej sztandarowymi utworami z jej pierwszych płyt. White Flag czy Thank You zawsze dobrze na mnie działają, natomiast w ostatnich dniach wyjątkowo solidnie uczepiło się mnie Here with Me i puścić nie chce. Brzęczy w uszach i brzęczy, a co gorsza, nie chce się ograniczyć tylko do sfery audio, ale multimedialnie uruchamia mi także wyobraźnię.

Ciocia Wikipedia podpowiada mi w tym miejscu, że oczywiście pieśń tę wykorzystano w znanym mi tylko z relacji filmie Bounce i w równie mi znanym serialu Roswell (wujek Gógiel ciekawskim pomoże). Bez pomocy cioci wiem natomiast, że przede wszystkim użyto jej w jednym z moich ulubionych filmów, i to na dodatek w jednym z jego ulubionych wątków. Andrew Lincoln tworzy w Love, actually fenomenalną kreację najzwyczajniejszego nieszczęśliwie zakochanego faceta (spoiler: nieszczęśliwie, bo w narzeczonej i żonie swojego najlepszego kumpla). I kiedy jego (niczego nieświadoma jeszcze) ukochana przychodzi do niego zobaczyć film z własnego ślubu, Here with me brzmi z siłą wręcz niezrównaną, tworząc scenę doskonałą, w której Lincoln jest uosobieniem wszystkich nieszczęśliwie zakochanych (rzućcie kamieniem, kto takiego uczucia nie przeżył).

andrew lincoln keira knightley love actually to właśnie miłość

A zwłaszcza kiedy ukochaną jest zjawiskowa Keira Knightley. Nic, tylko słuchać, oglądać i cierpieć w głębi ducha lub oddychać z ulgą, że to już za nami (nie krępować się jak ktoś potrzebuje chusteczki).

wtorek, 01 marca 2011

Dzisiaj dzień jest taki jakiś trochę narwany, więc i podejście do świata musi być do dnia odpowiednie.

W sam raz na to, żeby zacząć od Konstytucji.

Wpływ na wybór ma też przeczytany w Rzepie nieprzemakalny zestaw pytań z prawa konstytucyjnego dla aplikantów radcowskich (hardcore na poziomie Piły IV).

I wracamy do pracy...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6